niedziela, 15 kwietnia 2018

Refleksje humanisty, lektury szkolne... | czara goryczy

Cześć!

Przychodzę do Was z postem, który znacznie różni się od poprzednich... Od jakiegoś czasu noszę w swoim sercu ziarenko goryczy, które zasiali we mnie wszyscy ludzie niepotrafiący żyć w zgodzie ze sobą i z innymi. O co chodzi? Już tłumaczę. 

Niejednokrotnie spotykam się z opiniami, że humaniści to idioci, którzy z pewnością wylądują w jakimś fast foodzie, bo nie mają żadnych perspektyw na przyszłość. Takie krzywdzące hasła krążą głównie w szkołach ponadgimnazjalnych, w szczególności w liceach ogólnokształcących o różnych profilach. Chciałabym w tym poście sprostować kilka ważnych dla mnie spraw.


1. Kim jest humanista? 

Osoba będąca na profilu humanistycznym tylko i wyłącznie dlatego, że panicznie boi się przedmiotów ścisłych albo ich po prostu nie lubi, nie zasługuje na miano humanisty. Humanista to osoba lubiąca czytać, interpretować, analizować, rozwijać się i ciągle zdobywać nową wiedzę. Nie stroni od historii, poezji czy sztuki malarskiej. Wykazuje się dużą kulturą osobistą i empatią. Jeżeli jakaś książka nie przypadnie do gustu humaniście, z pewnością będzie on w stanie podać logiczne argumenty uzasadniające jego opinię (czym powinien wykazać się również dobry recenzent). Humanista to osoba smakująca życie wszystkimi zmysłami. Bardzo emocjonalnie podchodzi do literatury, posiada duszę buntownika, a jednocześnie często musi wykazać się racjonalnym myśleniem i konkretnością. Nierzadko przejmuje się zjawiskami, na które nikt inny nawet nie zwróciłby uwagi. Humanista jest jak gąbka, która zbiera w sobie wszystkie elementy kulturowego świata i zachwyca się nimi każdego dnia. Robi to co kocha i zaraża tym innych. 

UWAGA! Na profilach humanistycznych jest niewielu humanistów. Ludzie uważają, że język polski jest bardzo łatwy i z palcem w bucie uda im się przebrnąć przez liceum. Owszem, uda się. Ale co z tego? Nie robią tego, co lubią, ciągle marudzą i krytykują literaturę, poezję czy sztukę. W ogóle unikają uczenia się... Właśnie przez takich ludzi humaniści cierpią. 


2. Czy humaniście łatwo funkcjonować we współczesnym świecie? 

Absolutnie nie! Większość humanistów, jak już pisałam wcześniej, to buntownicy. Ten bunt może przejawiać się w różnych sferach życia. Na przykład ja buntuję się przeciwko nadużywaniu mediów społecznościowych. Przejawem mojego buntu jest to, że noszę jeden telefon już od siedmiu lat. Nie mam w nim dostępu do internetu. Robię to po to, żeby pokazać ludziom z mojego otoczenia, że naprawdę można funkcjonować normalnie i nie odczuwać potrzeby ciągłego przebywania na Facebooku. 

Ośmielę się stwierdzić, że czytanie książek to też jest przejaw buntu. Jest to bunt wobec tego, że obecnie naprawdę niewielu ludzi cokolwiek czyta... Oczywiście, nie robią tego TYLKO humaniści. Nie zrozumcie mnie źle. Ale to głównie oni starają się przekonać ludzi do sięgania po książki, przez co najczęściej słyszą coś w stylu: "Ale ty jesteś dziwny... Nie masz nic lepszego do roboty?". 

Humanista (i inne osoby czytające) często jest bezradny wobec otaczającej go rzeczywistości. Chciałby zmieniać świat na lepsze, pomagać ludziom, uświadamiać ich w pewnych sprawach, ale jego wysiłek czasami wygląda na kompletnie bezsensowny. Przechodzi wtedy chwile kryzysu i zastanawia się, o ile łatwiej byłoby być "ścisłowcem". Ale wiecie co? Chodzę po tym świecie już ładnych parę lat i przechodzę coraz mniej takich kryzysów. Każdy humanista powinien być dumny i wdzięczny losowi za to, że jest tym, kim jest. Za to, że dostrzega w literaturze coś, co nie jest widoczne na pierwszy rzut oka. Za to, że porusza się w najwykwintniejszych tworach kultury i rozumie ich przekaz. A to jest prawdziwa sztuka! 



3. Po co czytamy lektury szkolne? 

To jest, oczywiście, temat "rzeka". Poruszany wielokrotnie na większości blogów książkowych. Wypowiem się i ja. Jako (mam nadzieję) przyszła polonistka, kocham lektury szkolne! Doskonale o tym wiecie, bo od czasu do czasu na moim blogu pojawiają się recenzje lektur szkolnych w wznowionych oprawach graficznych. A dlaczego uczniowie tak ich nienawidzą? Uważam, że cały problem tkwi w nauczycielach. Zazwyczaj wygląda to w ten sposób, że nauczyciel najzwyczajniej w świecie każe przeczytać jakąś lekturę, np. "Pana Tadeusza". I tyle. Nie wyjaśnia tła historycznego, nie wspomina nawet o genezie utworu ani o tym, dlaczego jest tak ważny, po co go w ogóle omawiamy. Nauczyciel powinien zachęcać! Jeżeli uczeń naprawdę przeczyta daną lekturę, będzie znał tło historyczne i całą otoczkę towarzyszącą temu utworowi, a i tak stwierdzi, że mu się nie podobało, nauczyciel musi go uświadomić, że nie każdy utwór TEGO autora jest napisany tak samo. Na przykład: ktoś nie znosi "Krzyżaków", podrzućmy mu "Ogniem i mieczem". Proste. Nie można skreślać autora po jednym przeczytanym utworze. Tutaj dochodzi jeszcze kwestia gatunku literackiego. Pozostanę przy Sienkiewiczu. Ktoś nie polubił "Krzyżaków" ani "Potopu" z pewnością stwierdzi, że nie znosi powieści historycznych. Takiej osobie trzeba uświadomić, że nie każda powieść historyczna jest napisana w taki sam sposób i podrzucić inny tytuł, np. rewelacyjną "Żonę plantatora herbaty". 

Trzeba również pamiętać o tym, że lektury szkolne są naprawdę wymagającymi i trudnymi dziełami. To właśnie dlatego są omawiane w szkole - sami po prostu nie bylibyśmy w stanie ich zrozumieć. Lektury są podstawą do tego, żeby sięgać po inne książki i odczytywać je w podobny sposób. Skoro najtrudniejsze za nami, teraz możemy sami eksperymentować. Nauczyciel powinien dawać uczniom jak najszersze pole widzenia, wzbogacać ich o kolejne książki i ciągle tłumaczyć, po co to robią. Bo na pewno nie po to, żeby zdać maturę. Jeżeli ktoś tak uważa, to porażka pedagogiczna leży po stronie nauczyciela... 

Lektury szkolne służą temu, żeby poznać historię naszego kraju, uwrażliwić uczniów na sprawy różnego rodzaju (historyczne, społeczne, estetyczne, moralne), sprowokować do dyskusji, poszerzać horyzonty, lepiej i łatwiej funkcjonować w świecie kultury i sztuki oraz... czerpać z tego przyjemność. Najzwyczajniej w świecie. Przecież wszyscy lubią słuchać jakichś niesamowitych historii albo oglądać dobre filmy. A przecież każda książka to kolejna przygoda. Pamiętajmy o tym! 
:)


Wyszedł z tego całkiem długi wpis. Mam nadzieję, że zachęcę Was do dyskusji. Jestem bardzo ciekawa Waszego zdania w kwestii zarówno humanistów, jak i lektur szkolnych. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz