środa, 21 listopada 2018

Maria Skłodowska - Curie w nowym świetle!



W bardzo uproszczonej wersji: wspaniała historia, przedstawiona w ciekawy sposób, opowiadająca o niezwykłej kobiecie, zamknięta w cudownej oprawie graficznej. W zasadzie to jest wszystko, co mam do powiedzenia na temat tej książki.

O tym, że Maria Skłodowska-Curie była wyjątkową kobietą wszyscy doskonale wiemy. Jednak my dostrzegamy tę wyjątkowość na podstawie tego, że Maria jest dwukrotną laureatką Nagrody Nobla w dwóch dziedzinach nauk przyrodniczych. To jest podstawowa informacja i w zasadzie nikt nawet nie próbuje dowiedzieć się czegoś więcej. Tymczasem Jakub Skworz napisał książkę, która nie jest żadną biografią ani podręcznikiem naukowym, a czymś, co przybliży postać Marii Skłodowskiej nie tylko dorosłym, ale przede wszystkim dzieciom!

Książka Jakuba Skworza opiera się na ciekawej koncepcji. Eryk wyjeżdża z rodzicami do Paryża, a Ola jest zmuszona zostać u dziadków. Właśnie wtedy, przeglądając książki w gabinecie, trafia na powieść z kobietą z probówką na okładce. Przykłada palec do ilustracji i przenosi się do innego świata - do świata młodej Manii Skłodowskiej. Pomysł być może nie wszyscy uznają za oryginalny, bo doświadczony czytelnik na pewno kilkukrotnie spotkał się z czymś podobnym. Jednak nie jest to żadna wada, a tylko dodatkowe urozmaicenie dla młodych czytelników. Kolejną atrakcją są tutaj przepiękne ilustracje, znajdujące się prawie na każdej stronie! Sama okładka również jest piękna i całość prezentuje się naprawdę zjawiskowo! 

Jak już wspominałam, nie jest to książka przeznaczona dla konkretnej grupy odbiorców. Zadowolone z niej będą nie tylko dzieci, ale również dorośli, którzy na pewno o wiele szybciej i łatwiej przyswoją sobie wiedzę na temat Marii Skłodowskiej-Curie właśnie poprzez czytanie takiej lekkiej, a zarazem niesamowicie wciągającej historii. Uważam, że naprawdę warto sięgnąć po tę książkę, ponieważ nie tylko poszerzymy wiedzę, ale także wyciągniemy pewne wnioski. Mam na myśli to, że wielcy uczeni, którzy zapisali się na kartach historii przez swoje wielkie osiągnięcia, byli normalnymi ludźmi! Dokładnie takimi jak my. Wniosek z tego taki, że każdy człowiek może zdobyć wielkie sukcesy - wystarczy tylko chcieć. Spełnianie swoich marzeń nie zawsze musi wiązać się z nieprzyjemnościami, odmawianiem sobie wszystkiego i ciągłym wysiłkiem. Człowiek jest tylko człowiekiem i każdy zaczyna od zera, mając czystą kartę. 

Coraz bardziej zbliżamy się do okresu świątecznego, dlatego przy okazji nadmienię, że Mania Skłodowska to świetna książka na prezent dla każdego, a w szczególności dla najmłodszych. Ze swojej strony serdecznie polecam, bo jest to prawdziwa uczta dla duszy i oka. :)


Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję:


niedziela, 18 listopada 2018

"Nędznicy" Victor Hugo


Kochani! Dziś recenzja wyjątkowej książki. Recenzja, do której zbierałam się bardzo długo, ponieważ do ostatniej chwili nie wiedziałam, jak mam się zabrać za ocenienie prawdziwego dzieła przez ogromne "D"! Na samym wstępie bardzo Was proszę, żebyście mimo wszystko nie czytali opisu umieszczonego z tyłu książki, ponieważ moim skromnym zdaniem zdradza on zbyt wiele szczegółów fabularnych. To takie małe ostrzeżenie - dla Waszego dobra. :)

O czym opowiadają Nędznicy? Jest to XIX-wieczna powieść francuskiego autora, o której ciągle jest zbyt cicho... Nie znajdziemy jej w kanonie lektur szkolnych ani nawet w spisie lektur dla studentów filologii polskiej. Zapomniana, pomijana, ignorowana... Ja się pytam: CZEMU?! Nędznicy to historia nawróconego galernika - Jeana Valjeana. Jednak ograniczenie się tylko do tego jednego zdania to po prostu wielkie nic. Powieść Victora Hugo jest niesamowicie złożona, skomplikowana, wielowątkowa. Nie da się w kilku słowach zdradzić, o czym ona właściwie jest. W sumie łatwiej byłoby powiedzieć, o czym ona nie opowiada, ponieważ porusza tak dużo wątków, że wymienienie ich zajęłoby sporo czasu...

Nędznicy to powieść napisana przepięknym językiem i chwytająca za serce nawet najbardziej wymagającego i niewzruszonego czytelnika. Victor Hugo dysponował wspaniałym darem, opanował sztukę pisania do perfekcji i w moich oczach mieni się jako absolutny mistrz tego trudnego rzemiosła. Jego bohaterowie są bardzo wyraziści, wiarygodni i ciągle żywi w mojej pamięci i sercu. Uwagę przykuwają szczególnie: Jean Valjean, Javert, Kozeta, Fantyna, Mariusz czy Gavroche (imiona mogą się różnić w zależności od wydania powieści). O każdym z nich można powiedzieć naprawdę wiele już po jednym przeczytaniu. I właśnie to czyni Nędzników powieścią wybitną. Zaledwie jedno przeczytanie sprawia, że bohaterowie już nigdy nie pozwolą Wam o sobie zapomnieć. 

Victor Hugo w swoim monumentalnym dziele wykorzystał najpiękniejsze zasady religii chrześcijańskiej. I od razu zaznaczam, że nie jest to absolutnie żadna przeszkoda dla osób niewierzących lub wyznających inną wiarę, ponieważ te zasady są na tyle uniwersalne, że każdy człowiek powinien i w głębi serca chce się nimi kierować. Mam tu na myśli bycie dobrym dla drugiego człowieka, odpuszczanie komuś winy, nieczynienie zła czy bycie uczciwym. Prawie każdy bohater Nędzników prezentuje tego typu postawy i staje się wzorem do naśladowania. Nędznicy to lektura wymagająca, ale zdecydowanie warta przeczytania!

Cosette

Nędznicy to oficjalnie moja ulubiona książka i nie boję się tego przyznać. Do tej pory nie przeczytałam żadnej książki, która mogłaby w moich oczach równać się z dziełem Hugo. Z całego serca polecam wszystkim czytelnikom, bez względu na to, jaką literaturę lubicie najbardziej. W Nędznikach znajdziecie wszystko to, co najlepsze - niezapomniane przygody, okrutne prawdy, intrygujące zachowania behawioralne, bunt, wyrzeczenia, miłość, rozstanie, rewolucję, przemianę wewnętrzną, gniew, smutek, żal, radość, po prostu wszystko! Jest mi niesamowicie przykro, że jest to tak mało znana książka i dołożę wszelkich starań, żeby ten tytuł obił się o uszy jak największego grona czytelników. Pomożecie mi w tym? :)

P.S. Po przeczytaniu książki gorąco zachęcam do obejrzenia musicalu, którego wykonanie jest równie wspaniałe, co książka, choć niektóre treści zostały pominięte, co zapewne wynika z technicznych problemów i absolutnie nie mam o to pretensji. Warto zobaczyć, polecam! :)


Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu:

piątek, 16 listopada 2018

XIX - wieczna Magda Gessler? :) "Pani od obiadów" Marta Sztokfisz

Opis skrócony:


Pani Lucyna miała niespełna czterdzieści lat, a już była obiektem zachwytów, złośliwych spojrzeń i plotek. Jej 365 obiadów za 5 złotych było najchętniej czytaną polską książką tamtego okresu i zajmowało honorowe miejsce w tysiącach polskich domów, tuż obok Biblii. Nakłady kolejnych jej książek kucharskich przekraczały nakłady dzieł Mickiewicza i Słowackiego, prowadzony przez nią salon przy Królewskiej odwiedzały największe osobistości stolicy, a za roczną pensję mogła kupić trzy majątki ziemskie!





Obiło Wam się o uszy nazwisko Magdy Gessler? Jestem pewna, że tak! W końcu jest to jedna z najpopularniejszych kobiet współczesnego świata, która odkrywa przed nami brudne tajemnice różnych lokali serwujących obiady. Dziś doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że jedzenie to nie tylko zaspokojenie jednej z podstawowych potrzeb człowieka, ale również pewnego rodzaju sztuka...

Okazuje się, że pani Magda Gessler wcale nie była pierwsza ze swoimi rewolucjami. Postacią, która znacznie przyczyniła się do wprowadzenia zupełnie innej kultury jedzenia niż kiedyś, jest właśnie Lucyna Ćwierczakiewiczowa. Zapisała się na kartach historii jako prawdziwa celebrytka XIX - wiecznego świata, rewolucjonistka sztuki kulinarnej. Kobieta, która dostrzegła w jedzeniu coś więcej. Książki autorstwa Ćwierczakiewiczowej rozchodziły się jak świeże bułeczki. Doszło do tego, że jej książki znajdowały się praktycznie w każdym domu, a sama autorka pobiła nawet naszych narodowych wieszczów (nad czym trochę ubolewam, bo to ewidentny przykład na to, jakie jest zapotrzebowanie na kulturę wyższą). 

Lucyna Ćwierczakiewiczowa brylowała, nauczała, pławiła się w swojej sławie... Sztukę jedzenia przekładała na wiele innych dziedzin ludzkiego życia - i miała rację! Obecnie wiemy już, jak ważne są posiłki do odpowiedniego funkcjonowania, do utrzymywania relacji interpersonalnych, do zacieśniania więzi czy nawet "złapaniu" męża. ;) 

Pani od obiadów to książka napisana w bardzo lekki, miejscami zabawny sposób. Świetnie się ją czyta i z przyjemnością odkrywa się kolejne fakty z życia pani Lucyny. Gdzieniegdzie są umieszczone oryginalne przepisy Ćwierczakiewiczowej, co jest bardzo dobrym uzupełnieniem całości i daje czytelnikom ogólny pogląd, jak to wszystko wtedy wyglądało. 

Czy życie pani Lucyny rzeczywiście było usłane różami, a drogę do domu zdobiły kamienie szlachetne? Niekoniecznie... Pani od obiadów zaczyna się tymi słowami: Że też kobieta może się wznieść tak wysoko- dziwi się Królestwo Polskie. Potem plotkuje, jak nisko może upaść. Oczywiście, zdanie to w kontekście całej historii życia pani Lucyny brzmi bardzo dwuznacznie, różnie można je zinterpretować. Jednak fakt pozostaje faktem - cokolwiek mówiono o Lucynie Ćwierczakiewiczowej, jakkolwiek postępowała i jakie miała problemy, to wszystko jest nieważne. Najistotniejsze są fakty, a te mówią same za siebie - Lucyna Ćwierczakiewiczowa nigdy nie zniknie z kart historii, czego dowodem jest chociażby Pani od obiadów.

Jeżeli zaintrygowała Was postać Lucyny Ćwierczakiewiczowej, koniecznie przeczytajcie najnowszą książkę od Wydawnictwa Literackiego. Z pewnością warto spróbować. :)


Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu:

środa, 14 listopada 2018

Wielki Brat patrzy... "Rok 1984" Orwella



XX - wieczna antyutopia będąca inspiracją m.in. dla twórców popularnego swego czasu programu Big Brother. Książka, która zajmuje czołowe miejsce na liście 100 książek, które trzeba przeczytać przed śmiercią (spis według BBC). Dzieło absolutnie ponadczasowe, pesymistyczne, przerażające, a jednocześnie... niezwykle realne.

W dziele Orwella społeczeństwo jest podzielone na klasy, a każdy jego członek musi się podporządkować obowiązującym absurdalnym regułom. Główny bohater powieści, Winston Smith, dostrzega bezsens całego systemu i próbuje się od niego odsunąć, przynajmniej trochę, żeby zachować resztkę zdrowego rozsądku. Poprzez przemyślenia Winstona odbiorca coraz lepiej poznaje świat wykreowany przez Orwella i czuje coraz większy dyskomfort. Niepokój, jaki wywołuje ta lektura jest tym większy, kiedy dokładnie przeanalizujemy jej treść. Okazuje się bowiem, że prawda może być jeszcze bardziej okrutna, niż nam się na początku wydawało...

George Orwell to wyjątkowy pisarz, którego twórczość ciągle odkrywa się na nowo. Czytelnicy są zafascynowani Rokiem 1984 oraz Folwarkiem zwierzęcym, po który również warto sięgnąć.Orwell pisał przede wszystkim o władzy i absurdach naszego świata, które sami sobie tworzymy. W którymś momencie komplikujemy sobie życie tak bardzo, że dochodzimy do punktu krytycznego. Gubimy się, nie możemy znaleźć wyjścia i kończymy tragicznie. Drugą pesymistyczną myślą autora jest fakt, że nie mamy możliwości ucieczki od systemu, bo jesteśmy tylko pyłkiem wobec ogromnych korporacji, mających wpływ na całe nasze życie. Jesteśmy ciągle inwigilowani, sprawdzani, kontrolowani, a nawet podsłuchiwani. Żyjemy w świecie pełnym absurdów, od których już nigdy nie uciekniemy...

Rok 1984 cenię sobie przede wszystkim za okrutny, choć szczery przekaz, za prawdę, odwagę i mądrość. George Orwell stworzył dzieło nieśmiertelne, które każdy powinien znać po to, żeby mieć świadomość pewnych rzeczy. Ciemną masą steruje się łatwiej... Orwell apeluje, żeby myśleć i działać. Rok 1984 jest niewątpliwie bardzo wartościową lekturą. Polecam każdemu z całego serca.


Książkę możecie zakupić tutaj: https://www.gandalf.com.pl/b/rok-1984/
Link do strony księgarni: https://www.gandalf.com.pl/


Za egzemplarz do recenzji dziękuję: 
Księgarnia Gandalf

niedziela, 11 listopada 2018

"Królowa cieni" Sarah J. Maas


Celaena Sardothien do tej pory traciła wszystkich, których kochała. Zamordowano jej rodziców, jej ukochany, Sam, także zginął w męczarniach. Jej przyjaciółka, Nehemia, poświęciła życie, by Celaena mogła odkryć swoje dziedzictwo i pójść za przeznaczeniem… Ale dość tego. Teraz, gdy okiełznała już swoją moc, nadszedł czas na zemstę. Dziewczyna znana do tej pory jako Zabójczyni Adarlanu zniknęła – narodziła się Aelin Ogniste Serce, królowa podbitego przez Adarlan Terrassenu.

Nadszedł czas walki o wszystko, co ważne. Aelin wraca do Adarlanu, by zemścić się na tych, którzy skrzywdzili jej bliskich, odzyskać tron i stanąć twarzą w twarz z cieniami przeszłości. A przede wszystkim po to, by chronić tych, którzy jej pozostali.

Przed nią zadanie prawie niemożliwe do wykonania. Jej przeciwnicy mają po swojej stronie mroczne siły, a Aelin w Adarlanie pozbawiona jest swojej magii, która pozwala jej władać ogniem. Może jednak liczyć na swoich towarzyszy – kuzyna Aediona, Chaola, Lysandrę i przede wszystkim na Rowana. Rowana – walecznego księcia-wojownika Fae, jej carranama, bratnią duszę – do którego zaczyna żywić coraz bardziej płomienne uczucia.





Przy pisaniu recenzji trzeciego tomu narzekałam, że muszę się bardzo mocno ograniczać i powstrzymywać, żeby nie palnąć czegoś, co zdradziłoby Wam fabułę... Ale teraz to już naprawdę nie wiem, co i jak mam napisać, żeby wszystko było dobrze! :)

Po wydarzeniach opisanych w Dziedzictwie ognia praktycznie od razu zabrałam się za Królową cieni, bo zżerała mnie ciekawość i chyba nawet miałam książkowego kaca. Dobrze, że to nie była ostatnia część, bo chyba bym zwariowała. Na samym wstępie muszę podkreślić, jak ogromna przepaść jest między pierwszym a czwartym tomem - i to chyba na każdej płaszczyźnie! Mam na myśli przede wszystkim poprawę stylu autorki, bo z tomu na tom widać gołym okiem, że coraz lepiej jej idzie, a ja mam coraz większą frajdę z czytania. Po drugie, Celaena ciągle się zmienia, jest postacią plastyczną, z którą można zrobić naprawdę mnóstwo rzeczy, a Sarah J. Maas to wykorzystuje i idzie jej świetnie! A po trzecie - objętość. Szklany tron liczy około 500 stron, natomiast Królowa cieni to już konkretna objętość 850 stron! I mówię o tym nie bez powodu, ponieważ strony wypełnione są coraz ciekawszymi wydarzeniami... 

O ile pierwszy tom był dość przewidywalny, tak z kolejnymi było coraz lepiej. A Królowa cieni to już totalny szok i niedowierzanie! Mamy coraz mniej wątku romantycznego, a coraz więcej akcji i to dość krwawej... W ogóle odnoszę wrażenie, że Sarah J. Maas zaczyna pisać coraz brutalniej, agresywniej, jej bohaterowie przybierają ciemniejsze odcienie, a cała akcja czasami wywołuje niepokojące uczucia... I bardzo dobrze! Tak trzymać! Seria Maas nie pozwala na chwilę wytchnienia, tu ciągle coś się dzieje, dzięki czemu wiem, że uczestniczę w naprawdę fantastycznej przygodzie, której długo nie wyrzucę z pamięci. 

Przez chwilę miałam ochotę wrócić do poprzedniej części, bo w którymś momencie zaczęłam się gubić w fabule. Działo się tak wiele, że już nie nadążałam! Ale kiedy już przypomniałam sobie szczegóły, całość okazała się naprawdę fascynująca. Wydaje mi się, że Królowa cieni jest odrobinę lepsza od poprzedniej części, a przynajmniej mi się ją lepiej czytało. Już w całości wkręciłam się w świat Celaeny, Chaola, Manon czy Rowana. Najfajniejsze jest to, że czytelnik ma możliwość oceny bohatera. Autorka nie narzuca, kto jest dobry, a kto zły (zazwyczaj). Czytelnicy mogą się dzielić dowolnie i wzdychać do dowolnych bohaterów, a jest w czym wybierać! 

Jeżeli wahacie się, czy sięgać po czwarty już tom Szklanego tronu, zapewniam Was, że zdecydowanie warto! A ja wkrótce zabieram się za Imperium burz i już czuję, że będzie o czym mówić... Miłej lektury! :)


Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu:

piątek, 9 listopada 2018

O dzieciństwie... "Leśna szkoła strzelca Kaktusa" Wiktor Zawada


Wojenna zawierucha rozdzieliła starych przyjaciół z drużyny Kaktusów: wypędzeni z własnego domu przez Niemców Szybki Jędrek i Milka uciekają do Biłgoraju, Kogut i Dzidek trafiają do obozu, a Jasiek Cielebąk dołącza do partyzantki. Chłopaka czeka ciężka zaprawa pod czujnym okiem sierżanta Łóżko, który będzie się starał go przekonać, że aby zachować własną godność, z okupantem należy się mierzyć w uczciwej walce. Jasiek będzie musiał szybko dorosnąć i zrozumieć, że wymarzona służba w wojsku to nie tylko bezpośrednie starcia z wrogiem, ale także... niełatwe dyżury w kuchni czy organizowanie zaopatrzenia dla współtowarzyszy.





Leśna Szkoła Strzelca Kaktusa to ostatni tom cyklu powieściowego, na który składają się: Kaktusy z Zielonej Ulicy, Wielka wojna z czarną flagą oraz powyższa książka, odświeżona przez wydawnictwo Zysk i S-ka. Choć nie czytałam dwóch poprzednich tomów, narobiłam sobie wielkiej ochoty na ten cykl w momencie, kiedy przeczytałam opis. Literatura wojenna mnie fascynuje, ale książka Wiktora Zawady (a w zasadzie Witolda Welcza) jest dla mnie jeszcze ciekawsza, ponieważ kierowana do dzieci i młodzieży. Czytanie cyklu rozpoczęłam od końca, ale nie bardzo mi to przeszkadzało. Zapewne osoby, które znają dwa poprzednie tomy będą przekonane, że wiele straciłam i muszę do nich wrócić - na pewno tak jest, bo czytając trzeci tom dostrzegałam swoje braki. Teraz wiem, że na pewno po nie sięgnę! 

Z cyklem Wiktora Zawady wiąże się dużo kontrowersji związanych z polityką i historią, ale akurat na te kwestie można spojrzeć dwojako. Pewne jest jednak to, że dziecko czy bardzo młoda osoba nieobeznana, zagubiona w świecie polityki, nie będzie sobie zdawała sprawy z tego, że coś jest nie w porządku. Oceni inne walory książki. 

Leśna Szkoła Strzelca Kaktusa to wzruszający opis przeżyć młodych ludzi, żyjących w czasach okupacji. Wiktor Zawada skupił się na obozie przesiedleńczym w Zamościu. Opisy, na jakie można się tutaj natknąć naprawdę mrożą krew w żyłach... Seria Wiktora Zawady to wojna widziana oczami dzieci, które odbierają świat na swój własny, kolorowy sposób. Wojnę również postrzegają inaczej, co autor przedstawił bardzo oryginalnie. Teraz wiem, że jest to wspaniała książka i żałuję, że nie miałam okazji poznać jej wcześniej. Szczerze mówiąc nigdy nie słyszałam o takiej serii, co tylko świadczy o tym, że z biegiem lat dziedzictwo kulturowe zanika. Uważam, że każde dziecko powinno po tę książkę sięgnąć, a nad kulturowym rozwojem dzieci powinni czuwać rodzice! A więc kochani rodzice - podrzućcie swoim pociechom dobrą książkę, wartościową i ciekawą. 

Chyba nikt już nie ma wątpliwości, że powyższa książka jest wartościowa pod wieloma względami. Została jeszcze jedna kwestia, którą muszę poruszyć, a mianowicie wygląd! Wydawnictwo Zysk i S-ka może szczycić się przepięknie wydanymi książkami i również ta pozycja nie została potraktowana po macoszemu. Cały cykl o Kaktusach został wydany w twardych oprawach, z ilustracjami, dużą czcionką i wygodnym, dopasowanym formatem. Wszystko zostało zrobione na medal! Teraz tylko czytać i zachwycać się zarówno treścią, jak i wyglądem. Serdecznie polecam! :)


Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu:




wtorek, 6 listopada 2018

"Samotnia" Charles Dickens



Ojciec Charlesa Dickensa był urzędnikiem admiralicji, a sam Charles pracował jako urzędnik sądowy. Doświadczenie to zainspirowało go do stworzenia jednego z najwybitniejszych dzieł literatury angielskiej. Samotnia jest prawdziwie monumentalnym tworem, jednocześnie najobszerniejszym w dorobku tego pisarza. Nie ma wątpliwości, że Dickens napisał Samotnię opierając się w dużej mierze na swoich własnych doświadczeniach związanych z prawem i sądownictwem. Co z tego wyszło? 

Trudno jest napisać cokolwiek konkretnego odnośnie dzieła liczącego sobie grubo ponad 1300 stron. Nie chcę wchodzić w szczegóły, które mogłyby zdradzić zbyt wiele, a jednocześnie żałuję, że nie mogę o nich mówić. Zatem powiem jak najbardziej ogólnikowo: powieść Dickensa jest niesamowicie złożona, wielowątkowa, można ją rozpatrywać na wielu płaszczyznach, rozkładać na czynniki pierwsze, których ostatecznie wyszłoby mnóstwo! To, co najbardziej podobało mi się w tej książce, to szczerość autora. Spotykając na swojej drodze różnych bohaterów czytelnik czuje i wie, który z nich postępuje właściwie, a który nie jest godzien chociaż przelotnej myśli. Dickens gardzi ludźmi żyjącymi zgodnie z zasadą po trupach do celu oraz tymi, którzy są fałszywi w swoich przekonaniach. Bez względu na zasobność portfela człowiek powinien mieć choć krztynę pokory, dobroci i życzliwości. Tego naucza Dickens, za co bardzo go szanuję...


Samotnia prezentuje dwie narracje, ogrom intrygujących wątków, cały wachlarz wspaniałych (lub nie) postaci i piękny przekaz. Kilka miesięcy wcześniej przeczytałam Wielkie nadzieje i już wtedy pisałam w swojej recenzji, że Dickens to pisarz niesamowicie oryginalny, u którego nie znajdziecie żadnych schematów czy nudnych, niepotrzebnych wydarzeń. Swoją tezę podtrzymuję do tej pory, a nawet teraz, po przeczytaniu Samotni, jestem pewna, że Charles Dickens to pisarz niedoceniany i nadal dość słabo znany wśród czytelników XXI wieku. Mam nadzieję, że ta sytuacja ulegnie zmianie, ponieważ szkoda by było zaprzepaścić pamięć o tak wspaniałym autorze, od którego wiele można się nauczyć... 


Charles Dickens przepięknie pokazuje ludzkie charaktery, namiętności, emocje i problemy. Samotnia kojarzy mi się głównie z moimi ukochanymi Nędznikami. Obie te książki przedstawiają bardzo ważne społeczne problemy i łamią wszelkie stereotypy związane zarówno z bogactwem, jak i z biedą. Dickens na kartach swojej powieści udowadnia, że nie można mierzyć wszystkich jedną miarą, nie można oceniać po okładce i nie można ślepo wierzyć w to, czym ktoś próbuje nas oczarować. Przekaz jest bardzo uniwersalny, jak najbardziej aktualny w naszych czasach. Zachęcam wszystkich do lektury i do wynoszenia z niej daleko idących wniosków. Charles Dickens pięknie pisze o trudnych zagadnieniach, przedstawia je w ciekawym świetle i prowokuje do przemyśleń. Serdecznie polecam!


Książki możecie zakupić tutaj: https://www.gandalf.com.pl/b/samotnia-tom-1/
Link do księgarni internetowej: https://www.gandalf.com.pl/


Za egzemplarze serdecznie dziękuję księgarni:
Księgarnia Gandalf