piątek, 23 czerwca 2017

"Zranieni" H. M. Ward

Sidney i Peter to para, której uczucie z góry jest skazane na porażkę. On jest wykładowcą akademickim, a ona jego uczennicą i asystentką. Oboje próbują poradzić sobie z dramatycznymi wydarzeniami z przeszłości, co nie jest takie łatwe... Życie stawia przed nimi kolejne przeszkody. Nie zanosi się na to, aby wszystko zakończyło się happy endem... 


"Zranieni" to książka, do której podeszłam z dużym dystansem. Jej początek przypomniał mi o tych romantycznych książkach dla nastolatek, które czytałam dziesięć lat temu. Natomiast kolejne strony są dowodem na to, że autorka miała lepszy pomysł na historię. 

Sidney i Peter są bohaterami mającymi ze sobą wiele wspólnego. Oboje zmagają się z przykrą przeszłością i oboje posiadają mnóstwo barier, które zabraniają im normalnie żyć. Wydaje mi się, że sposób przedstawienia pewnych trudnych tematów został idealnie ukazany przez autorkę. W książce tej nie ma żadnych drastycznych scen, bo jest przeznaczona dla młodzieży. Dzięki temu "Zranieni" pokazują czytelnikowi poważne problemy w subtelny sposób. To już sprawa czytelnika jak on odbiera tę opowieść. 

Jednak uczucie między głównymi bohaterami czasami bywa irytujące. Ale przyznaję, że być może jestem już trochę za stara na tę książkę. Po prostu romans między nauczycielem a uczennicą czy między wykładowcą a studentką to temat często poruszany w książkach. Sami wiecie... Zakazana miłość, mnóstwo problemów, drastyczna przeszłość... To dość oklepane motywy. Ale coś sprawiło, że bardzo miło czytało mi się tę książkę. Szczerze powiem, że z przyjemnością sięgnę po drugi tom, który ukaże się w Polsce już we wrześniu tego roku. Jestem po prostu ciekawa czy Sindey będzie miała okazję udowodnić swoją wewnętrzną przemianę, czy jej brat w końcu zrozumie jej problemy i czy Peter zdecyduje się uporządkować swoje życie. "Zranieni" to dopiero wstęp do jakiejś obszerniejszej historii i mam nadzieję, że drugi tom będzie lepszy. Czytałam opinie o tej książce na portalu lubimyczytac.pl i wiem, że nie cieszy się dobrą opinią. Mimo tego że książka H.M. Ward zdobyła ogromną popularność w Ameryce i stała się bestsellerem, w Polsce nie przyjęto jej tak ciepło. Ale być może autorka rozwinie wszystkie wątki, zainteresuje także starszą część czytelników i po prostu naprawi swoje błędy. Ja, mimo wszystko, polecam "Zranionych", ale raczej tym nieco młodszym czytelnikom - głównie nastolatkom. No chyba, że, tak jak ja, jesteście ciekawscy. :D

I jeszcze jedno! Bardzo podobał mi się motyw tańca. Coś pięknego! :)


Za egzemplarz dziękuję:

wtorek, 20 czerwca 2017

"Żyjemy jeno w snach o sobie" Beata Bużan

Helena próbuje uciec od swojej przeszłości. Wstydzi się swojego pochodzenia, matki oraz tego, że nie zna własnego ojca. Całe jej życie jest przepełnione kłamstwami, które w jej odczuciu są konieczne, aby chronić tych, na których jej zależy. Czy umrze jako ktoś lepszy? 


Sięgając po tę książkę nie miałam pojęcia, że większość jej treści dotyczy czasów drugiej wojny światowej. Na taką tematykę trzeba się psychicznie przygotować, a ja nie byłam gotowa. Opis na okładce nie wskazuje na to, że książka będzie o wojennych losach. Więc na wstępie zaznaczam, że nie jest to taka sobie literatura kobieca, romans czy obyczajówka. To jest coś więcej. 

Droga autorko, złamałaś mi serce! Nie wiem czy przedstawiona historia jest prawdziwa czy nie, ale w głębi duszy wiem, że mogła mieć swoje miejsce, że nie jest to tylko literacka fikcja. (EDIT: poniewczasie dowiedziałam się, że ta historia jednak jest prawdziwa!) Od pewnego momentu w książce (nie mogę konkretnie powiedzieć o co chodzi) po prostu znielubiłam główną bohaterkę. Nie jestem w stanie zrozumieć ani usprawiedliwić jej postępowania. Od tego jednego charakterystycznego momentu aż do ostatniej strony byłam na nią zła. Helena to kobieta, która zawsze i w każdej sytuacji potrafiła sobie poradzić. Ale chyba obszar uczuć ją przerósł. Nie potrafiła stworzyć tego, na czym jej tak zależało. I uważam, że była sama sobie winna. 

Moim zdaniem "Żyjemy jeno w snach o sobie" to warta przeczytania książka. Autorka porusza w niej takie kwestie jak samoakceptacja, życie w społeczności czy budowanie rodziny. Jest to opowieść o moralnych dylematach, trudnych decyzjach i ludzkiej naturze. Wzruszająca, przygnębiająca i wyjątkowa. Aż ciężko uwierzyć, że jest to debiut pani Beaty Bużan, ponieważ wszystko jest tu naprawdę dopracowane. Myślę, że ta historia pozostanie na długo w mojej pamięci, a losy Heleny będą dla mnie jedną wielką zagadką, która wspominana za każdym razem wzbudzi we mnie smutek... Zdecydowanie warto poznać tę opowieść. Tym bardziej, że jest prawdziwa.


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:

sobota, 17 czerwca 2017

Przedpremierowo: "To był maj" Anna Konstanty

Czterdziestoletnia Ewa nie może pogodzić się z tym, że jej córka wchodzi w dorosłe życie, a ona wkrótce będzie samotna. W dniu swoich czterdziestych urodzin poznaje mężczyznę, który zmienia jej życie o sto osiemdziesiąt stopni. Tymczasem jej córka, Marta, zaczyna poznawać smak miłości. Jak skończy się historia, która swój początek miała pewnego majowego poranka? 


Na pewno nie wybrałabym tej książki do recenzji, gdybym wiedziała, że jest to prawie erotyk. Wspominałam niejednokrotnie, że nie lubię takich książek, ale trudno... Stało się. Po pierwsze, chcę zwrócić uwagę na to, że napis na okładce jest mocno przesadzony i nieadekwatny do treści książki. Głosi on, że "To był maj" jest polską wersją "Pięćdziesięciu twarzy Greya". No bez przesady... "To był maj" to wcale nie taka zła książka (bo wiecie, Grey to dla mnie coś okropnego). Jeżeli w wersji finalnej ten napis będzie widniał na okładce to na pewno odstraszy wielu potencjalnych czytelników. Ale nie ja o tym decyduję. 

Prawdą jest, że nie lubię, kiedy w książce jest zbyt dużo seksu - zwłaszcza takiego wynaturzonego jak w niektórych erotykach. Jednak tutaj wszystko wygląda prawie normalnie. W sumie nie podobało mi się tylko to, że główna bohaterka trochę się pospieszyła... Chyba należałoby najpierw poznać mężczyznę, a dopiero później ciągnąć go do łóżka. Szczerze mówiąc, bardziej polubiłam jej córkę - Martę. Marta to osiemnastolatka, która jest po uszy zakochana w niedawno poznanym chłopaku. Ich miłość jest tutaj przedstawiona w bardzo subtelny, ale przyjemny sposób. Naprawdę wolałam czytać o losach Marty niż Ewy. Jednak przyznaję, że Ewa na początku irytowała mnie strasznie! Natomiast później byłam w stanie zrozumieć, dlaczego zachowywała się tak dziwnie. Kobieta, która praktycznie całe swoje życie nie czuła się kochana ani doceniana, w końcu ma okazję to wszystko zmienić. Kto by nie skorzystał na jej miejscu? 

Anna Konstanty ma lekkie pióro, bardzo przyjemnie czytało mi się tę książkę. Tak jak mówiłam, nie znajdziecie tutaj jakichś dziwnych zachowań, które mocno odbiegają od zdrowych relacji damsko - męskich. Tutaj wszystkie zachowania można w jakiś sposób usprawiedliwić. "To był maj" jest lekką lekturą dla kobiet, w której jest sporo intymnych sytuacji. Ale jest to po prostu kwestia gustu. W każdym razie, NIE MOŻNA porównywać tej książki do "Pięćdziesięciu twarzy Greya". Po prostu nie... 

Polecam tę lekturę kobietom, które mają ochotę na chwilę relaksu z dobrą, niezobowiązującą książką. 


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:

środa, 14 czerwca 2017

"Pies Baskerville'ów", czyli coś idealnego!

Genialny detektyw Sherlock Holmes, wraz ze swym asystentem, nieco ociężałym doktorem Watsonem, muszą tym razem zmierzyć się z tajemniczym potworem, przypominającym ogromnego psa, który grasuje na angielskiej prowincji zabijając samotnych wędrowców.


Czy detektywi rzeczywiście stają tym razem wobec paranormalnego zjawiska? Czy ofiary potwora coś łączy?


Na samym wstępie chciałabym podkreślić, że to nie będzie recenzja... To będzie po prostu zachwalanie tej książki! 

Byłam przekonana, że powieść detektywistyczna nie spodoba mi się. Już kiedyś miałam do czynienia z takimi książkami i tylko męczyłam się w czasie czytania. Ale nie przyszło mi do głowy, żeby sięgnąć po klasyczny kryminał, który do dziś jest wzorcem dla autorów. Aż wstyd mi oceniać "Psa Baskerville'ów", bo po pierwsze - jest to książka, której niczego nie można zarzucić, a po drugie - wstyd, że dopiero teraz sięgnęłam po przygody Sherlocka! 

Gdybym miała wymienić wszystko to, co podoba mi się w tej książce, chyba nigdy nie skończyłabym pisać tej recenzji. Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na klimat, jaki panuje w powieści. Jest to XIX - wieczna Anglia, a konkretniej dość mroczny obszar niebezpiecznych mokradeł. To właśnie w tym miejscu rozgrywa się większość akcji. I nikt mi nie powie, że nie był to strzał w dziesiątkę! XIX wiek, mokradła, gęsta mgła, tajemnicza bestia i jej ofiary... Nie wyobrażam sobie, że można było lepiej stworzyć klimat kryminału. Tutaj nie ma specjalnego sprzętu, który ułatwi poszukiwanie mordercy. Sherlock dysponuje tylko swoją wiedzą i umiejętnościami, co również przyczynia się do tego, że "Pies Baskerville'ów" jest tak wyjątkową powieścią. 

Zaskoczyło mnie również to, że nieraz przebiegły mi po plecach ciarki... Trzeba przyznać, że autor bardzo umiejętnie stopniuje napięcie i wprowadza nieco grozy do swojej książki. Uwierzcie mi, że nie można się od niej oderwać. Wciąga bez reszty! Co więcej, w żaden sposób nie mogłam znaleźć hipotezy, kto stoi za morderstwami. Aż trudno mi uwierzyć, że na niespełna 200 stronach autor stworzył tak skomplikowaną, a jednocześnie tak bardzo logiczną opowieść. Czytając o przygodach Sherlocka oraz jego asystenta, miałam naprawdę frajdę, że w końcu znalazłam książkę idealną! Chyba jedyne, co mogę uznać za wadę, to zbyt mało stron. Czuję niedosyt, mam "kaca książkowego" i już teraz oświadczam, że zacznę rozglądać się za innymi książkami o Sherlocku. :)

Jeżeli jeszcze nie znacie Sherlocka (chociaż trudno mi w to uwierzyć), to koniecznie sięgnijcie po "Psa Baskerville'ów"! A jeżeli wszyscy moi czytelnicy już go znają, to nie śmiejcie się ze mnie, że ja dopiero teraz się tym zachwycam. :D 


Za niesamowitą lekturę dziękuję wydawnictwu: 

poniedziałek, 12 czerwca 2017

"Czarna wdowa" Daniel Silva

Potężna siła eksplozji wyrwała na paryskiej rue de Rosiers krater głębokości sześciu metrów. W całej dzielnicy pękły gazociągi, wagony rozpędzonego metra wykoleiły się tuż przed stacją. Zamach był wymierzony w uczestników międzynarodowej konferencji, ale zginęli też przypadkowi przechodnie. Życie w mieście zamarło na wiele godzin.

Komórka ISIS, dowodzona przez Saladyna, zapowiada kolejne zamachy. Nikt nie wie, kim naprawdę jest Saladyn ani skąd pochodzi. Werbuje ochotników przez strony internetowe, na które nie udało się włamać żadnemu wywiadowi.


Francuskie służby proszą o pomoc Gabriela Allona, agenta, który od wielu lat tropi terrorystów na wszystkich kontynentach. Gabriel postanawia umieścić w otoczeniu wroga wtyczkę. Wybiera do współpracy kobietę, która nie ma pojęcia o pracy wywiadowczej. Może właśnie dlatego będzie bardziej wiarygodna, ale możliwe też, że tym razem Gabriel popełnił błąd, za który wszyscy drogo zapłacimy.


Przyznam szczerze, że miałam bardzo duże oczekiwania. Zanim zaczęłam czytać tę książkę, postanowiłam dowiedzieć się czegoś o jej autorze. Okazało się, że mam do czynienia z jednym z najlepszych... Dlatego spodziewałam się, że "Czarna wdowa" będzie takim kryminałem, od którego nie będę mogła się oderwać. Czy faktycznie tak było? 

Na szczęście tak! To jest po prostu nie do uwierzenia, że czytanie tego "opasłego tomiska" zajęło mi tylko 2 dni... I w tym miejscu muszę przyznać, że Daniel Silva ma lekkie pióro, idealne do pisania kryminałów. Jest konkretny, nie próbuje owijać w bawełnę i nie stosuje zbędnych opisów. To z kolei sprawiło, że odebrałam ten kryminał jako książkę kierowaną raczej do mężczyzn. Wydaje mi się, że kobiety wolą jednak książki dające możliwość przeżywania czegoś razem z bohaterem. I tego mi, niestety, zabrakło w "Czarnej wdowie". O co mi chodzi? Chodzi o to, że główna bohaterka prowadzi podwójne (a nawet potrójne) życie i każdy dzień jest dla niej niepewny. Ona może w każdej chwili zginąć, musi uważać na każde słowo i ściśle trzymać się planu działania. Umówmy się... Żadna kobieta nie byłaby w stanie wziąć na swoje barki tak ogromnej odpowiedzialności bez emocji. A jednak ta bohaterka wydaje się nie okazywać żadnych uczuć. Przeszkadzało mi to, bo sprawiło, że nie była ona dla mnie wiarygodna. 

Jednak brak opisów różnych emocji to chyba jedyna wada tego kryminału. Czytając "Czarną wdowę" na pewno nie będziecie się nudzić. Akcja jest wartka i wciągająca. Dodatkowym atutem jest, oczywiście, tematyka. ISIS, dżihadyści, służby specjalne... Autor poruszył współczesny temat, który interesuje wielu ludzi. Muszę przyznać, że "Czarna wdowa" zachęciła mnie do sięgnięcia po "Angielskiego szpiega" - poprzednią książkę tego autora, która cieszy się ogromnym zainteresowaniem wśród czytelników. Wydaje mi się, że "Czarna wdowa" również zdobędzie uznanie, bo jest to kryminał warty uwagi. 


Zapraszam Was na stronę, na której znajdziecie więcej informacji dotyczących "Czarnej wdowy": 

http://czarnawdowa.com.pl/


Za egzemplarz serdecznie dziękuję:

sobota, 10 czerwca 2017

Magazyny od Colorful Media

Cześć!

Dziś przychodzę do Was z najnowszym wydaniem SPECJALNYM magazynu Business English oraz ze zwykłymi Italia Mi piace, Business English i English Matters. Zapraszam!




Wydanie specjalnie Business English baaardzo mi się podoba! Głównie ze względu na tematykę. Twórcy skupili się na udzielaniu naprawdę wartościowych porad. Znajdziecie tutaj mnóstwo wskazówek jak żyć, aby być szczęśliwym człowiekiem, jak radzić sobie ze stresem czy co zrobić, aby nasze ciało i umysł mogły w końcu odpocząć. Ponadto w magazynie jest sporo ciekawostek o odżywaniu: co jeść, aby dostarczyć organizmowi wszystkich najpotrzebniejszych składników (oczywiście, zapomnijcie o suplementach diety!), gdzie znajdziemy witaminy i minerały, co jest dla nas najlepsze itp. Moim zdaniem jest to najlepsze wydanie Business English i zdecydowanie warto tam zajrzeć. 









Jeżeli chodzi o Italia Mi piace, w tym numerze znajdziecie kilka artykułów z każdej dziedziny życia. Sztuka, kultura, książki, moda, najpiękniejsze miejsca czy ćwiczenia językowe to tylko niektóre z atrakcji, jakie Colorful Media przygotowało dla czytelników. Jak zwykle mnóstwo nowych słówek, pięknych zdjęć i wyjątkowych ciekawostek. 


 

Powiem Wam szczerze, że te dwie gazetki łączą się ze sobą tematyką. Być może było to celowe. Zarówno Business English jak i English Matters skupiają się na tematyce związanej z internetem, rozwijającym się ciągle przemysłem technologicznym oraz rynkiem pracy. Znajdziecie tu m. in. wskazówki na temat tego co zrobić, aby znaleźć dobrą pracę czy jak powinniśmy wyglądać, jeżeli chcemy sprawiać dobre wrażenie osoby przedsiębiorczej. Jak zwykle dawka nowych słówek, zwrotów i wyrażeń. :)

Zapraszam Was na stronę wydawnictwa, gdzie znajdziecie te magazyny, które Was interesują. Są tam gazetki m.in. z językiem hiszpańskim czy niemieckim.:)

http://www.colorfulmedia.pl/produkty,pl,press.html

Za magazyny dziękuję wydawnictwu:

środa, 7 czerwca 2017

"Projekt MĄŻ" Aleksandra Krupa

Do czego posunie się kobieta, żeby zrozumieć mężczyzn?

Poznajcie historię Kiki, która chce zrozumieć mężczyzn. Żeby to zrobić, nie studiuje książek psychologicznych ani nie ogląda programów dokumentalnych, ale zakłada konto na SeeMe, tajemniczym portalu randkowym…


Tomek, Antek, Radek, Marek… To tylko kilka z wielu imion, których właściciele przewijają się przez karty książki i życie bohaterki. Opisywany przez Kikę świat jest niezwykle barwny, a każdy kolejny bohater zaskakuje bardziej niż jego poprzednik. Kłamstwa, które wychodzą na jaw, ludzkie problemy, którym trzeba stawić czoła… Wszystko to okraszone jest niezwykłą narracją z perspektywy bohaterki, która zwykle krótko i bez ogródek opisuje kolejne znajomości.


"Projekt MĄŻ" to bardzo oryginalna książka. W połowie przezabawna, a w drugiej połowie przygnębiająca. Sięgając po tę powieść spodziewałam się czegoś zabawnego, co mnie rozluźni i rozśmieszy. Faktycznie tak było! Czytając pierwszą połowę książki bez przerwy widniał uśmiech na mojej twarzy. Kilka razy zaczęłam śmiać się sama do siebie. Natomiast w pewnej chwili zaczęło robić się poważnie. Z luźnych tematów autorka przeszła do śmiertelnie poważnych kwestii, które mogą dotknąć każdego człowieka w każdej chwili. 

Początkowo nie potrafiłam się wczytać. Główna bohaterka męczyła mnie, była naprawdę irytująca. Z jednej strony chciała poznać męską naturę i przeprowadzała "badania", a z drugiej strony w ogóle nie zastanawiała się nad konsekwencjami swojego postępowania. Jak na dojrzały wiek bohaterki, takie postępowanie było bardzo nierozsądne. Poza tym poznawała mężczyzn tylko przez internet, a nie w prawdziwym życiu. Ocenianie tylko tych ludzi, którzy są zdesperowani i koniecznie chcą znaleźć sobie kogoś do towarzystwa, nie jest miarodajne. Przeszkadzały mi też liczne wulgaryzmy, których w ogóle nie powinno być w książkach. Tutaj ich nadmiar zniechęcał mnie do dalszej lektury. Na szczęście każda kolejna strona była już bardziej zadbana pod względem słownictwa.

Co podobało mi się najbardziej? Jak już mówiłam, autorka z łatwością wprowadziła elementy humorystyczne. Bardzo mi się to podobało, ponieważ ten humor nie był sztuczny czy pisany "na siłę". Opisane sytuacje były bardzo realistyczne i przezabawne. Ale to, co sprawiło, że spojrzałam na treść tej książki inaczej, to przemiana wewnętrzna głównej bohaterki. Kika w końcu zrozumiała to, co jest w życiu najważniejsze. Nareszcie! Autorka doskonale zawarła myśl, którą chciała przekazać czytelnikom. W tej książce została zawarta przestroga, którą każda kobieta powinna odczytać! Jest to naprawdę wartościowa powieść o samoakceptacji, szanowaniu uczuć drugiego człowieka i odpowiedniego podejścia do życia. Mam dla Was tylko jedną radę... Jeżeli zdecydujecie się sięgnąć po tę książkę, nie zniechęcajcie się po kilku pierwszych stronach. Zaufajcie mi, że "Projekt MĄŻ" Was wciągnie. A przy okazji dowiedzie się kilku wartościowych rzeczy. :)

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu: