niedziela, 10 grudnia 2017

"Ogród ciemności i inne opowiadania" Stanisław Lem


"Ogród ciemności i inne opowiadania" to zbiór kilkunastu opowiadań Stanisława Lema. Ich wyboru dokonał syn pisarza - Tomasz Lem. Niniejsze dzieło jest prawdziwie oryginalne i nacechowane emocjami. Nie mam na myśli samej treści opowiadań, ale to, co sam Tomasz Lem powiedział, a co znajduje się na okładce książki: "Pewien eklektyzm niniejszego zbioru spowodowany jest względami osobistymi. Na przykład bez Ogrodu ciemności moja przyszła matka nie zainteresowałaby się Stanisławem Lemem jako kandydatem na męża i nie mógłbym napisać tych kilku słów. Natomiast Czarne i białe to opis alegorycznego snu, który przyśnił się ojcu w Wiedniu w okresie, kiedy pożegnał się już z beletrystyką — zaskakująco odległy od jego literackiego emploi. Pomiędzy tymi dwoma biegunami znalazły się opowiadania zarówno młodzieńczego jak i dojrzałego Lema. To oczywiście subiektywna ocena, ale odnoszę wrażenie, że w tym zestawieniu nawet utwory znane czytelnikowi ukazują swoje nowe, zaskakujące oblicze". Takie stwierdzenie nie wymaga żadnego komentarza! 

Ze względu na to, że nie jestem fanką mocnego, typowego science fiction dla dorosłych, nigdy nie sięgnęłam po żadną pozycję Stanisława Lema. Jednak nazwisko tego polskiego pisarza, filozofa i krytyka ciągle obijało mi się o uszy. Ostatecznie stwierdziłam, że wstyd nie znać czegoś, co dla niektórych jest najlepszą literaturą, jaka w ogóle powstała. Pojawienie się na rynku porządnego zbioru opowiadań Lema stało się moim pretekstem do sięgnięcia po tego typu literaturę. Jakie są moje odczucia?

Przede wszystkim jestem ogromnie zdziwiona, że te opowiadania naprawdę mi się spodobały. Zdecydowanie nie są zwykłymi durnymi historyjkami bez żadnego sensu. Opowiadania Stanisława Lema są dowodem na złożoność jego intelektu. To nie tylko kreatywne opowiastki, lecz także głęboko przemyślane, mądre i pełne emocji utwory, nad którymi trzeba się zastanowić. Wstydzę się tego, że wcześniej nie sięgnęłam po twórczość Lema, choć z drugiej strony uważam, że co niektóre opowiadania są na tyle skomplikowane, poruszają tak trudne tematy, że nie wszystko do końca zrozumiałam. Stąd moja uwaga: jeżeli jesteście młodymi, niedoświadczonymi czytelnikami, poczekajcie na odpowiedni moment. Do twórczości Lema trzeba dorosnąć. 

Nie ukrywam, że opowiadania zawarte w tym zbiorze zachęciły mnie do dalszego zgłębiania tematyki utworów tego wspaniałego artysty. Ale zbiór ten nie jest przeznaczony tylko i wyłącznie dla "raczkujących" czytelników Lema. Z tego, co wiem, "Ogród ciemności" był opublikowany dotychczas tylko w prasie, a "Czarne i białe" po raz pierwszy publikowane jest w książce Lema. Wnioskuję, że najnowszy zbiór opowiadań Lema jest wyjątkowy nie tylko pod względem porządnego, pięknego od strony technicznej wydania, lecz także pewnej oryginalności dotyczącej wyboru utworów. Zapewne wierni fani Lema zapragną mieć na swojej półce to wydanie, które naprawdę jest warte zakupu. Serdecznie polecam. :)

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:

środa, 6 grudnia 2017

Kłopotliwa pomoc domowa

Amelia Bedelia, przesympatyczna pomoc domowa, która podjęła pracę u Państwa Rogers, przysparza swoim gospodarzom ogrom kłopotów każdego dnia. Zabawne niedopowiedzenia i sytuacje, które z nich wynikają bawią do łez małych i dużych czytelników. Bogato ilustrowana i świetnie przetłumaczona klasyka amerykańskiej literatury dziecięcej powraca w jednym, zbiorczym tomie.

Zawód: pomoc domowa, (nie)idealna, lecz niezastąpiona
Metoda działania: Amelia robi DOKŁADNIE TO, o co ją poprosisz – uważaj więc na słowa!
Doświadczenie: od ponad 50 lat opiekuje się domem i dba o dobry humor czytelników na całym świecie
Umiejętności dodatkowe: piecze najlepszy bezowy tort cytrynowy na świecie!


Wpuśćcie Amelię do waszych domów, niech zasieje w nich odrobinę (nie)porządku i (nie)kontrolowanego chaosu.



Już chyba nigdy nie wyrosnę z bajek... Kiedy tylko zobaczyłam okładkę i opis przygód Amelii Bedelii stwierdziłam, że muszę ją mieć! Peggy Parish, amerykańska pisarka, swoją twórczością trafiła w mój gust. 

Główną bohaterką książki Peggy Parish jest Amelia Bedelia - gosposia, która pracuje w rezydencji państwa Rogers. Amelia jest przesympatyczną postacią, która nigdy się nie denerwuje i zawsze ma wszystko pod kontrolą - a przynajmniej tak jej się wydaje. Choć Amelia jest bardzo infantylna i psotna, to państwo Rogers nie wyobrażają sobie bez niej życia! Już niejednokrotnie udowodniła, że jej nieobecność skutkuje nudą, smutkiem i poczuciem pustki. 

Najnowsze wydanie przygód Amelii Bedelii od Wydawnictwa Literackiego to kolekcjonerska edycja składająca się z czterech opowiadań o kłopotliwej gosposi. Każda strona zawiera przepiękne ilustracje, które z pewnością będą zachętą dla tych najmłodszych czytelników. Myślę, że "Wszystkie przygody Amelii Bedelii" to także wspaniały prezent pod choinkę. No bo kto by nie chciał dostać w prezencie takiego pięknego wydania? :)

Opowieść Peggy Parish ma w sobie wszystko to, co najbardziej lubię w bajkach - śliczne ilustracje, zabawną i jednocześnie pouczającą historię i barwne postaci. Jest to amerykańska klasyka dla dzieci, którą warto znać. Ze swojej strony serdecznie polecam właśnie to wydanie, któremu nie można niczego zarzucić. Brawo! 

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:

sobota, 2 grudnia 2017

Marzycielka czy wariatka?

Wariatka Agnieszki Chrzan to niezwykła opowieść o wkraczającej w dorosłość Ani. Główna bohaterka jest tuż przed maturą, do której chce się rzetelnie przygotować, ale musi jednocześnie borykać się z problemami osobistymi – nieobecnością ojca, który rozstał się z jej matką i nie utrzymuje z córką kontaktu, oraz niełatwą relacją z ukochanym chłopakiem. Pewnego dnia Anna poznaje tajemniczego Wilhelma, wówczas jej świat zaczyna się zmieniać. Coraz bliższa znajomość z mężczyzną, zdająca się przypominać baśniową historię, przynosi całkiem inne zakończenie, niż wszyscy mogliby się spodziewać...

Autorka z niezwykłym wyczuciem opisuje trudności związane z końcem dzieciństwa i początkiem dorosłości, ale jej książka to nie tylko doskonała historia o wrażliwej nastolatce – to także mądra opowieść o tym, jak radzić sobie z pierwszymi poważnymi życiowymi problemami.


"Wariatka" to bardzo specyficzna książka, którą trudno określić mianem powieści. Autorka na zaledwie 160 stronach zawarła najważniejsze dla niej wątki, których naprawdę nie ma wiele. Główna bohaterka, Ania, to dziewiętnastolatka rozpaczliwie potrzebująca ojca. Nie jest w stanie zaakceptować nowego partnera swojej matki. Awantury domowe to dla niej rutyna... I choć Ania ma wielu znajomych, kilku najlepszych przyjaciół i kochającą mamę, to ciągle czuje się samotna. Ową samotność potęguje rozstanie z chłopakiem, który niespodziewanie nie chce utrzymywać z Anią kontaktu. Główna bohaterka jest wzorową uczennicą, prawdziwą artystką, żyje wizją swojej przyszłości. Z pozoru idealna dziewczyna musi codziennie zmagać się z przeciwnościami losu...

Książka Agnieszki Chrzan jest w moim odczuciu zwróceniem uwagi na tematy tabu. Nie mogę w tej chwili zdradzić Wam dokładnie tego, co autorka zawarła w swojej powieści, ponieważ jest to kluczowe i nadaje sens całej fabule. Mogę powiedzieć tylko tyle, że naprawdę warto sięgnąć po "Wariatkę". I choćbyście w trakcie czytania uznali, że nie wiadomo, o co tutaj chodzi i dlaczego fabuła nagle zaczyna robić się kiczowata, a niektóre sceny są jakby żywcem wyciągnięte z baśni, to przeczytajcie ją do końca. Tylko wtedy zrozumiecie refleksje autorki i być może sami przemyślicie kilka spraw. 

Choć nie przepadam za tak króciutkimi utworami, to jednak są wyjątki, które mogę z czystym sercem Wam polecić. "Wariatka" zalicza się do takich właśnie książek. Konkretne wydarzenia, krótka opowieść, nierozbudowana i skupiona na dosłownie dwóch głównych wątkach. Myślę, że spodoba się wszystkim osobom, które są w stanie docenić tego typu utwory. Na pewno nie jest to książka odpowiednia dla osób lubiących wielowątkowe, rozbudowane powieści, w których jest mnóstwo bohaterów i relacji międzyludzkich. W "Wariatce" tych relacji jest o wiele mniej, ponieważ fabuła skupia się na jednej bohaterce. Polecam. :)

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:

poniedziałek, 27 listopada 2017

KONKURS MIKOŁAJKOWY

Cześć kochani!

Dzisiaj mam dla Was konkurs - nareszcie! :)



Zasady:

1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga Czytanie Naszym Życiem.
2. Sponsorem nagrody jest wydawnictwo W.A.B.
3. Uczestnikiem może być tylko osoba posiadająca adres korespondencyjny na terenie Polski.
4. Konkurs trwa od 27.11.17 r. do 18.12.17 r.
5. Ogłoszenie wyników nastąpi w ciągu 3 dni od daty zakończenia konkursu.
6. Koszty wysyłki pokrywa organizatorka konkursu.
7. Aby wziąć udział w konkursie należy być obserwatorem mojego bloga, podać adres e-mail, udostępnić informację o konkursie na blogu/Facebook'u/Instagramie.
8. Nagrodą w konkursie jest książka Zygmunta Miłoszewskiego pt. "Jak zawsze".

Wzór zgłoszenia:

Zgłaszam się!
Obserwuję bloga jako:
E-mail:
Udostępniam:
*Obserwuję Instagrama jako:

*UWAGA! Zaobserwowanie Instagrama czytanienaszymzyciem to jeden dodatkowy los!

Możecie również polubić wydawnictwo W.A.B. na Fb - https://web.facebook.com/wydawnictwo.wab/

Życzę wszystkim powodzenia! :)

niedziela, 26 listopada 2017

"Listy do utraconej" Brigid Kemmerer

Przypadek czy przeznaczenie? Ten list mógł przecież znaleźć każdy…


Declan Murphy to „typ spod ciemnej gwiazdy”. W szkole boją się go nawet nauczyciele. Zbuntowany siedemnastolatek odbywa na cmentarzu obowiązkową pracę na cele społeczne. Pewnego dnia na jednym z grobów znajduje list. Zaintrygowany czyta go i postanawia odpowiedzieć. Gdy Juliet Young odkrywa, że ktoś naruszył jej prywatność i przeczytał list do zmarłej przed niecałym rokiem matki, jest zdruzgotana. Matka Juliet pracowała jako fotoreporterka w różnych miejscach na świecie, dlatego często porozumiewała się z córką poprzez listy. Pokonując złość, odpisuje na wiadomość nieznajomego. Z czasem między Juliet i Declanem rodzi się nić porozumienia.


"Listy do utraconej" to powieść o życiowych problemach, z którymi czasami jesteśmy zmuszeni walczyć zbyt wcześnie... Głównymi bohaterami jest para siedemnastolatków, którzy oboje zostali skrzywdzeni przez los. W pewnym momencie życia ich drogi się krzyżują. Co z tego wyniknie? 

Brigid Kemmerer miała przede wszystkim świetny pomysł na fabułę. Wykreowana przez nią bohaterka, Juliet, nie może poradzić sobie ze śmiercią matki. Codziennie przychodzi na jej grób i zostawia listy adresowane do zmarłej. W tym samym czasie Declan zostaje zauważony przez kilka osób, które doceniają jego literackie zdolności. Życie tych dwojga bardzo się zmienia, a przełomowym momentem jest powstanie relacji między nimi. Bałam się, że "Listy do utraconej" mogą okazać się jednowątkową płaczliwą opowieścią o byle czym albo że autorka wyolbrzymi wątek romantyczny. Na szczęście Brigid Kemmerer znakomicie sobie poradziła! Wykreowała barwnych bohaterów, stworzyła skomplikowaną fabularnie opowieść i przekazała te wartości, które powinniśmy w sobie pielęgnować... 

Declan jest postrzegany jako typowy chuligan. Wszyscy się go boją, choć tak naprawdę wcale nie mają ku temu powodów. Nikt nie wie, że pod maską twardziela kryje się wrażliwy chłopak, który tak jak wszyscy, potrzebuje uczuć i szczerej rozmowy. Nauka, jaka płynie z kart tej powieści, powinna trafić do każdego młodego człowieka. Nie oceniajmy po pozorach! Okazujmy serce, nie bójmy się zaufać drugiemu człowiekowi i spróbujmy zrozumieć innych.

W "Listach do utraconej" znajdziecie wszystko. Jest to powieść, która porusza tak wiele problemów, że każdy czytelnik znajdzie coś dla siebie. Piękna, wzruszająca i nieoczywista. Pełna moralnych dylematów, problemów i uprzedzeń. Wydaje mi się, że nie ma lepszej powieści, która tak pięknie mówi o zapominanych już teraz wartościach. Książka Brigid Kemmerer to dojrzały utwór, który naprawdę warto znać. Serdecznie polecam.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:

czwartek, 23 listopada 2017

A co na Gwiazdkę?

Jest Wigilia. Siedmioletnia Klara i jej braciszek Fred czekają na świąteczne prezenty. Jak zawsze najwspanialszy dostaną od sędziego Droselmajera, zegarmistrza i wynalazcy, ich chrzestnego ojca; w tym roku jest to wspaniały zamek z poruszającymi się figurkami. Jednak dzieci wolą inne zabawki od mechanicznych cudów skonstruowanych przez sędziego, którymi nie można się tak po prostu bawić: Klara dostaje nowe lalki i śliczną sukienkę, Fred pułk ołowianych huzarów oraz konia na biegunach. Pod choinką jest jeszcze jeden prezent – dziadek do orzechów, w postaci małego człowieczka o dużej głowie i cienkich, krótkich nóżkach; włożenie do jego ust orzecha i pociągnięcie za drewniany płaszczyk powoduje rozłupanie skorupki. Figurka, mimo że brzydka, bardzo przypada do serca Klarze, jej więc zostaje oddana pod opiekę…



Widzicie to wspaniałe wydanie? Perfekcyjnie oddaje ducha Świąt, które z każdym dniem są coraz bliżej. Niedługo wszyscy zaczną szukać odpowiednich prezentów dla swojej rodziny i przyjaciół. Myślę, że ta recenzja pomoże niektórym w podjęciu decyzji. :)

Nie musicie posiadać żadnej szczególnej wiedzy o autorze i o okresie, w jakim tworzył, ponieważ każda osoba, która choć trochę otarła się o historię literatury, będzie w stanie określić epokę literacką, w jakiej powstał ten tekst. Aura tajemniczości, elementy magii, odczucie niepokoju czy niepewności wskazują ewidentnie na... romantyzm! Jedna z moich ulubionych epok. :) "Dziadek do orzechów" jest utrzymany w konwencji typowej dla romantycznych utworów. Moje pierwsze skojarzenie to ballada "Król olch", czyli utwór, który też idealnie oddaje ducha romantyzmu. "Dziadek do orzechów" tworzy bardzo podobny klimat, choć jest jednak bardziej specyficzny, ponieważ akcja tej książki rozgrywa się dokładnie 24 grudnia, a więc w Wigilię. Kolejną typową cechą dla twórczości romantyków jest osadzenie akcji nocą - porą, która dodatkowo potęguje uczucie tajemniczości i powoduje lekki dreszczyk emocji. 

Choć "Dziadek do orzechów" jest przeznaczony dla tych najmłodszych czytelników, to jednak nie uważam, że dorośli powinni od tej historii stronić. Ja przeczytałam ją z radością, entuzjazmem i przyjemnością. Odnalazłam tutaj nie tylko walory literackie, lecz także pewnego rodzaju powrót do dzieciństwa. Bardzo spodobał mi się morał tej historii, który mówi o tym, że każdy może przeżyć taką przygodę jak główna bohaterka "Dziadka do orzechów". Wystarczy tylko dobrze patrzeć... Myślę, że to jest najlepsze podsumowanie całej historii, które przypomina, że w każdym człowieku, niezależnie od wieku czy doświadczenia, drzemie dziecko. Piękny przekaz...

"Dziadek do orzechów" to opowieść, która stała się inspiracją dla Piotra Czajkowskiego. Myślę, że każdy z nas zna melodię "Walca kwiatów" z baletu "Dziadek do orzechów", choć nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. Warto poznać źródło, z którego pochodzi spory kawałek kultury.

Wracając do tematu świątecznych prezentów... Moim zdaniem "Dziadek do orzechów" to wspaniały prezent dla dzieci w wieku 5-12 lat. Myślę, że osoby zainteresowane muzyką klasyczną także ucieszyłyby się z takiej książki, która przecież jest pierwowzorem jednego z najsłynniejszych na świecie baletów. Jednym słowem - polecam. Gorąco zachęcam do sięgnięcia po dzieło E.T.A. Hoffmanna i mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu. :)

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:





niedziela, 19 listopada 2017

Najlepsza książka tego roku?

Są trzy rzeczy, które powinniście wiedzieć o Amber Reynolds. Pierwsza: jej mąż już jej nie kocha.

Amber jest w śpiączce (rzecz druga), w którą zapadła po wypadku samochodowym. Jej ciało jest nieruchome, ale umysł pracuje na najwyższych obrotach, starając się odtworzyć minione dni i tygodnie. Siniaki i obrażenia na jej ciele wskazują, że nie był to nieszczęśliwy zbieg okoliczności, lecz celowe działanie. Głównym podejrzanym jest jej mąż. Ale w tej opowieści nic nie jest proste, bo (rzecz trzecia) Amber czasami kłamie.


Taki zwyczajny tytuł, taka niepozorna okładka, a treść zwala z nóg! Jestem w takim szoku, że nawet nie wiem do końca, co mogłabym zawrzeć w swojej recenzji... Gdybym spotkała autorkę tej książki, powiedziałabym jej, że jest jakimś spaczonym umysłem, bo nikt o zdrowych zmysłach nie wymyśliłby tak popapranej historii.

"Czasami kłamię" to thriller psychologiczny z wyższej półki. Opowieść, która zmroziła mi krew w żyłach i sprawiła, że naprawdę bałam się tego czytać. Nie ma tutaj żadnych potworów, nadprzyrodzonych zjawisk czy innych elementów fantasy. Autorka posługując się "szarą" rzeczywistością tak poprowadziła fabułę, że przedstawione wydarzenia na długo zostaną w mojej pamięci... 

Nie chcę zdradzać Wam informacji fabularnych, ponieważ każdy, nawet najdrobniejszy szczegół, ma tutaj znaczenie. Trzy narracje, niewielu bohaterów, jasny i zrozumiały styl pisania autorki - praktycznie wszystkie elementy książki są ograniczone do minimum. Powiedziałabym, że ta książka jest minimalistyczna w swojej konstrukcji. A jednak inteligencja i przebiegłość autorki sprawiła, że czytelnik naprawdę nie jest w stanie przewidzieć zakończenia. Ba! Nie tylko zakończenia... Nie jesteśmy w stanie domyślić się tego, co wydarzy się za moment, na następnej stronie. Właśnie takie powinny być kryminały i thrillery. Duży plus! 

Ktoś napisał, że czytelnik nie może wierzyć w żadne słowo zapisane na kartach "Czasami kłamię". To prawda. Myślę, że każda Wasza teoria zostanie szybko obalona, bo cała ta książka jest oparta początkowo na pozorach - a jak wszyscy wiemy, pozory mylą... 

Znajdziecie tu wszystko, co tylko może zawładnąć Waszym umysłem - zemsta, przebaczenie, przyjaźń, toksyczne relacje, zazdrość, niepewność i wiele, wiele innych emocji. Jestem naprawdę bardzo pozytywnie zaskoczona, ponieważ nie spodziewałam się aż takiego "prania mózgu". Książkę przeczytałam w ciągu jednego dnia, bo nie mogłam się oderwać. Wszystko się ze sobą łączy i zazębia w odpowiednich momentach, a cała historia jest tak logiczna i spójna, że naprawdę niczego nie można zarzucić autorce. 

Z całego serca polecam Wam "Czasami kłamię", ponieważ jest to naprawdę jedna z najlepszych książek, jakie udało mi się przeczytać w tym roku. Mam dla Was tylko jedno ostrzeżenie: nie czytajcie jej w samotności... 

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu: