wtorek, 17 lipca 2018

Michaił Bułhakow w nowej odsłonie!


Obie nowele to zjadliwa satyra na radziecką biurokrację.

Michał Bułhakow – twórca genialnego "Mistrza i Małgorzaty" – jak mało kto potrafił podchwycić i literacko przetworzyć przejawy sowieckiej rzeczywistości, prowadząc niekiedy swoich bohaterów na skraj obłędu. Pisarz dobrze wiedział, że człowiek, który wpadnie w tryby rozpędzonej machiny biurokracji, ulegnie presji ludzkiej głupoty i własnego strachu, musi skończyć tragicznie. Sam za życia był ostro krytykowany, niekiedy otrzymywał odrobinę wolności, by za chwilę znaleźć się w labiryncie zakazów. W latach 30. pisał głównie do szuflady. Paradoksalnie, gdy władza sowiecka zabrała mu ostatnią szansę na realizację zawodową jako literata, stworzył arcydzieło.



Tylko spróbujcie wyobrazić sobie moją radość, kiedy dowiedziałam się, że nowele Bułhakowa zostały wydane w nowej szacie graficznej. Radość, radość, radość! :) Dlaczego tak bardzo mi na tym zależało? 

Michaił Bułhakow to wielki twórca, wybitny umysł, autor "Mistrza i Małgorzaty". Swoją drogą, jeżeli ta lektura jeszcze przed Wami, koniecznie musicie zmienić ten stan rzeczy. Bułhakow żył na przełomie XIX i XX wieku. Zrewolucjonizował rosyjską literaturę, bo jako jeden z nielicznych w tamtych czasach, odważył się krytykować władze radzieckie. I to w jaki sposób! 

"Diaboliada" to mój ulubiony utwór Bułhakowa, zaraz po "Mistrzu i Małgorzacie". Przede wszystkim jest to nowela niesamowicie aktualna, choć od czasu jej powstania minęło już prawie 100 lat! Opowiada o biurokracji, która zewsząd otacza zagubionego w świecie człowieka. Bułhakow przedstawił smutną prawdę mówiącą o tym, że wolność tak naprawdę nie istnieje. Może jedynie funkcjonować jako coś abstrakcyjnego, ale absolutnie niemożliwego w realnym świecie. Czy nie odnosicie takiego wrażenia, że na każdego człowieka (bez względu na wiek, miejsce zamieszkania, płeć czy poglądy) każdego dnia wylewa się przeogromna fala informacji, na które trzeba odpowiedzieć i dołożyć swoje? Tak jest skonstruowany nasz świat i niby nic w tym dziwnego. Jednak Bułhakow w "Diaboliadzie" umiejętnie zasugerował swoje zdanie, które jest mi bardzo bliskie. 

"Fatalne jaja" to satyra będąca odpowiedzią na wydarzenia, które miały miejsce po rewolucji w Związku Radzieckim. Ale nawet jeżeli warstwa historyczna Was nie interesuje, to i tak warto po ten utwór sięgnąć. "Fatalne jaja" to również parodia powieści katastroficznej oraz najzwyczajniej w świecie - dobre science fiction - sprzed prawie 100 lat! :)

Bez względu na to, czy znacie "Mistrza i Małgorzatę" czy też nie, warto sięgnąć po krótsze utwory Bułhakowa, które również zasługują na uwagę. Styl tego autora jest prosty i przystępny, dzięki czemu jestem przekonana, że jego twórczość przypadnie Wam do gustu. Serdecznie polecam!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:

sobota, 14 lipca 2018

Przedpremierowo: "Hashtag" Remigiusz Mróz - pierwsze spotkanie


Jedna przesyłka zmieniła jej życie.

"Twoja paczka już na ciebie czeka!" – brzmiała wiadomość, która wydawała się zwykłą pomyłką. Tesa nie spodziewała się żadnej przesyłki, niczego nie zamawiała w sieci – a nawet gdyby to zrobiła, z pewnością nie wybrałaby dostawy do paczkomatu. Jeśli nie musiała, nie wychodziła z domu. Postanowiła jednak sprawdzić tajemniczą przesyłkę – i okazało się to największym błędem, jaki kiedykolwiek popełniła. Wpadła bowiem w spiralę zdarzeń, która miała zupełnie odmienić jej życie…

Gdy Tesa na nowo odkrywa swoją przeszłość, przez media społecznościowe przetacza się nowy trend. Kolejni internauci zamieszczają wpisy z hashtagiem #apsyda. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że osoby te od lat uznawane były za zaginione…



Nadszedł czas, żeby przyznać się do czegoś szalonego... Nigdy wcześniej nie czytałam Mroza! Zaskoczeni? Na pewno tak! Doskonale wiem, że twórczość Remigiusza Mroza znają prawie wszyscy, bowiem jest to jeden z najpopularniejszych autorów ostatnich lat. Niespodziewanie zawładnął rynkiem wydawniczym i zdobył sławę w dziedzinie literatury. Jednak ostatnio słychać było głosy mówiące o tym, że Remigiusz Mróz tworzy coraz więcej i... coraz gorzej. Co można powiedzieć o jego najnowszej książce? Zapraszam na recenzję.

Główną bohaterką Hashtagu jest Tesa - kobieta ze sporą nadwagą, która pewnego dnia dostaje nieoczekiwaną przesyłkę. Ten jeden dzień i ta jedna przesyłka sprawiły, że w jej życiu wszystko się zmieniło. Kobieta gorączkowo próbuje rozwiązać zagadkę dziwnej paczki oraz tweetów przychodzących do niej od osób uznanych już dawno temu za zaginione. Tesa nie jest pewna, czy otaczająca ją rzeczywistość jest realna. Może wszystko jest iluzją, a może chorą grą, którą ktoś dopracował z dbałością o najdrobniejsze szczegóły? 

Ze względu na fakt, że nie znam innych książek Remigiusza Mroza, nie jestem w stanie porównać Hashtagu do czegokolwiek innego, co pewnie w jakimś stopniu wpłynie na moją ocenę. Nie wiem, czy ta książka jest lepsza czy gorsza od poprzednich. Natomiast jedno wiem na pewno - Hashtag to thriller psychologiczny, który wymaga od czytelnika ogromnego umysłowego zaangażowania. Sam autor przyznał, że pisanie tej książki wiązało się z dość dużym obciążeniem psychicznym, więc siłą rzeczy czytanie jej również nie należy do najłatwiejszych czynności. Remigiusz Mróz bawi się czytelnikiem wprowadzając go w błąd (a może jednak nie?) raz za razem. Konstrukcja książki jest tak zbudowana, żeby czytelnik przynajmniej odnosił wrażenie (zapewne mocno złudne), że mniej więcej nadąża za opisanymi wydarzeniami. W rzeczywistości nikt nie będzie w stanie przewidzieć zakończenia tej książki i rozwiązać wszystkich jej problemów. 

W którymś momencie odniosłam wrażenie, że chyba wiem, jak skończy się to wszystko. I być może mój scenariusz byłby dobry, gdyby nie to, że autor zdecydował się na całkowite pomieszanie z poplątaniem, przez co mogę powiedzieć, że każdy scenariusz znalazłby swoje miejsce w tej historii. Nie da się ukryć, że Remigiusz Mróz miał fantastyczny pomysł na fabułę, poruszył realny problem współczesnego świata i opisał to wszystko w ciekawy, oryginalny sposób. Mówiąc o problemie XXI wieku mam na myśli konkretnie cytat: Codziennie użytkownicy Twittera wysyłają około pięciuset milionów tweetów. Gdyby nawet kilka z nich pochodziło od osób zaginionych, nigdy byśmy ich nie dostrzegli. Coś w tym jest, prawda? Współcześnie wszyscy stawiają na masowość, szybkość, wydajność itd. Z całego oceanu (bo już nie morza) informacji nie jesteśmy w stanie wychwycić tych najistotniejszych, co jest bardzo problematyczne, a czasami może nawet niebezpieczne. 

Hashtag jest dość "spokojną" książką. Nie szukajcie tutaj wartkiej akcji, pościgów, wybuchów, krwi czy innych tego typu rzeczy. Tutaj dominują dialogi, jest niewiele opisów miejsc, większość wydarzeń rozgrywa się na tej samej przestrzeni. Nie znaczy to jednak, że książka nie trzyma w napięciu. Jeżeli chociaż raz zaczniecie zastanawiać się nad fabułą i próbować przewidzieć wydarzenia, Hashtag z pewnością wciągnie Was bez reszty! Ja, jako miłośniczka tego typu literatury, jestem na tak. 


PREMIERA KSIĄŻKI: 18 LIPCA

#hashtag#apsyda#remigiuszmróz#czwartastrona#czwartastronakryminału#thrillerpsychologiczny


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:

środa, 11 lipca 2018

W końcu to zrobiłam!


Siedemnastoletnia Celaena jest wyszkolonym zabójcą, jednym z najlepszych, ale popełniła fatalny błąd. Została złapana i skazana na dożywotnią niewolniczą pracę w kopalni soli Endovier. Książę Dorian składa jej ofertę.

Celaena musi walczyć na śmierć i życie w turnieju o tytuł królewskiego zabójcy. Jeśli wygra – będzie wolna, jeśli przegra – jej wybawieniem będzie śmierć. Uczestnicy turnieju giną w tajemniczych okolicznościach.

Czy Celaena zdoła zdemaskować zabójcę zanim sama stanie się ofiarą?





Nadrabiam ostatnio czytelnicze zaległości. Zaczęłam od tych książek, których popularność nie słabnie praktycznie od samego dnia premiery. Taką książką jest m.in. Szklany tron, o którym dziś Wam opowiem.

Sarah J. Maas zyskała prawdziwą sławę, stała się królową młodzieżowego fantasy i szturmem podbiła polski rynek wydawniczy. W blogosferze i na booktubie występują nieliczne wyjątki, które twórczości Maas nie znają. Za mną jest seria o Dworach i pierwszy tom serii Szklany tron. Dziś opowiem Wam właśnie o nim. Zapraszam na recenzję! 

Główną bohaterką jest Celaena Sardothien - młodziutka zabójczyni, która niespodziewanie dostaje szansę od losu. Będzie musiała wiele poświęcić, aby zdobyć upragnioną wolność... Jednak ze względu na swoją tragiczną sytuację, nie stać jej na odmowę. Celaena przyjmuje propozycję znienawidzonego króla Adarlanu i staje do walki w turnieju, na śmierć i życie. 

Czytałam wiele recenzji Szklanego tronu i w większości z nich były zarzuty dotyczące samej postaci Celaeny. Czytelnikom przeszkadzały momenty, w których bohaterka okazywała słabość lub ciągoty do typowo kobiecych spraw typu piękne suknie, przystojni mężczyźni czy biżuteria. Jednak ja uważam, że autorka zrobiła to celowo i nie ma w tym nic złego! Przecież Celaena, owszem, jest zabójczynią, ale przede wszystkim kobietą! Sarah J. Maas nie pozbawiła jej ludzkiej strony, jej wrodzonej natury i instynktu. Celaena jest przede wszystkim człowiekiem, który może mieć słabszy dzień, różnego rodzaju dolegliwości zdrowotne czy ochotę na to, żeby zadbać o swój wygląd. Ten aspekt nie jest dla mnie błędem. 

Niezmiernie podoba mi się uniwersum Szklanego tronu! Tutaj znowu, tak jak w Dworach, na początku książki znalazłam świetną mapkę, z której korzystałam przy każdej możliwej okazji. Bardzo pomogło mi to zrozumieć treść powieści i lepiej poczuć jej klimat. Jeżeli chodzi o bohaterów, mojego serca wcale nie skradła Celaena, a... Chaol! Chaola wyobrażam sobie jako przystojnego młodego mężczyznę o wysokim poczuciu odpowiedzialności. Jest to bohater honorowy, inteligentny  i zadziorny. Niejednokrotnie śmiałam się na głos czytając dialogi pomiędzy Chaolem a Celaeną i ciągle kibicowałam im jako parze. Niestety, autorka nie spełniła moich oczekiwań i ta dwójka parą nie została. Mam cichą nadzieję, że to się zmieni w kolejnych tomach... :)

Przyznam szczerze, że Szklany tron bardzo mi się podobał, jednak nie pieję z zachwytu. Dobrze spędziłam czas przy tej książce, bawiły mnie dialogi, fabuła wciągnęła, a bohaterowie są całkiem nieźle wykreowani. Jednak czegoś mi tu zabrakło... Jakiegoś spoiwa, które sprawiłoby, że zakocham się w tej książce. Jednak wiem, że mnóstwo czytelników zakochało się w tej serii dopiero po przeczytaniu drugiego tomu. Podobno każdy kolejny jest lepszy od poprzedniego. Mocno w to wierzę, jestem zaintrygowana i na pewno sięgnę po drugi tom tej serii. Pierwszy okazał się dobry, jednak nie rewelacyjny. Czekam, aż Sarah J. Maas powali mnie na kolana! Ostatecznie polecam Szklany tron wszystkim miłośnikom lekkiej fantastyki. :)


Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu:

poniedziałek, 9 lipca 2018

Trzecia odsłona przygód komisarza Gordona!



Ten przesympatyczny ropuch nigdy mi się nie znudzi! :)

Z przyjemnością przedstawiam Wam trzecią (mam nadzieję, że nie ostatnią) odsłonę przygód komisarza Gordona i jego uroczej asystentki Paddy. Tym razem nasz duet będzie musiał rozwikłać zagadkowe zniknięcie wiewiórczątka Everta i króliczka Karin. Znając tylko kilka faktów, główni bohaterowie muszą brać sprawy w swoje ręce i kolejny raz udowodnić, że są profesjonalistami... 

Nic dziwnego, że ta szwedzka seria kryminalna dla najmłodszych robi furorę i szybko stała się bestsellerem. Prawie na każdej stronie są piękne kolorowe ilustracje, duża, wygodna do czytania czcionka i intrygująca treść... To wszystko przyciąga dzieci - i nie tylko. Ja, jako osoba dorosła, mogę się Wam przyznać, że sama z przyjemnością spędziłam kilka miłych chwil przy tej książce oraz przy pozostałych dwóch częściach. Seria o komisarzu Gordonie na pewno spodoba się wszystkim dzieciom i zachęci je do czytania, a to przecież najważniejsze! 

Na polskim rynku wydawniczym książeczek dla dzieci jest mnóstwo, jednak nie każda z nich jest rzeczywiście dobra. W przypadku serii o komisarzu Gordonie nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że są to pozycje wartościowe, ciekawe i pięknie wydane! Bawią zarówno dzieci jak i dorosłych. :)

Serdecznie polecam całą serię - szczególnie nadaje się na prezent dla najmłodszych. :)



Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:

sobota, 7 lipca 2018

Przedpremierowo: "Poświęcenie" Adriana Locke


Moje życie zmieniło się na zawsze w noc, w której umarł mój mąż.
Zostałam z rozbitym sercem, stertą rachunków i naszą córką, EVERLEIGH. Nie chcę polegać na nikim, a już najmniej na CREW GENTRY. Jest moją pierwszą miłością i mężczyzną, który prawie mnie zniszczył, człowiekiem, który zawódł mnie za każdym razem, kiedy go potrzebowałam.
Ale kiedy tragedia zaatakuje po raz drugi, Crew może być moją jedyną nadzieją.

Moje życie zmieniło się na zawsze w tę noc, gdy zmarł mój brat.
Zostałem z wyrzutem sumienia, stosem błędów i niewiele więcej. Opiekuję się JULIĄ GENTRY, wdową po bracie i miłością mojego życia i ich córką. Wiem, że nie chce mojej pomocy, ale i tak ją dostaje. Jestem jej to winien.

Kiedy trafi kolejna katastrofa, dostaję możliwość poprawienia sytuacji. Biorę to. Jestem gotów poświęcić to wszystko.




Romanse dzielą się na dobre, słabe, emocjonujące i nudne. "Poświęcenie" zaklasyfikowałabym do kategorii emocjonujących romansów, choć to słowo nie oddaje nawet jednej setnej tego, co daje nam ta książka... 

Główna bohaterka żyje z dnia na dzień. Nie dosypia i nie dojada, mieszka w obskurnym pomieszczeniu, nie ma pieniędzy na swoje przyjemności. Wszystko wydaje na najpotrzebniejsze rzeczy, a przede wszystkim na swoją ukochaną córkę Everleigh. Julia to młoda kobieta, samotna matka, która straciła męża w nieszczęśliwym wypadku. Od tamtej pory musi sobie radzić sama. Pomoc otrzymuje jedynie od Crew Gentry'ego, choć robi wszystko, aby całkowicie się od tej pomocy odciąć. Z kolei Crew Gentry rozpaczliwie usiłuje pokazać, że nie jest tym samym głupiutkim chłopcem, co kilka czy kilkanaście lat temu. Co z tego wyniknie? 

Ta książka aż pachnie testosteronem, adrenaliną i seksem. Choć nie jest to erotyk, niejednokrotnie wzbudzi w Was bardzo sensualne emocje. Nie przepadam za romansami, a szczególnie za takimi, których promocja jest lepsza od samej treści... Jednak w przypadku "Poświęcenia" sprawa wygląda zupełnie inaczej, bo okazuje się, że jest to książka posiadająca świetne zwroty akcji, nieprzewidywalne problemy, ciekawych bohaterów i piękny przekaz. Czego chcieć więcej? :)

Powiem jeszcze kilka słów o głównym bohaterze - Crew Gentrym. Crew jest przystojnym mięśniakiem, byłym sportowcem, który przechodzi ogromną przemianę w miarę rozwoju akcji. Tytułowe poświęcenie dotyczy głównie jego i zapewniam Was, że ten bohater niejednokrotnie zaskoczy, wzruszy czy nawet przestraszy... Z pozoru może to wszystko brzmieć jak opis typowego bohatera romansidła, ale osobiście uważam, że Adriana Locke stworzyła coś oryginalnego, czego nie można nawet równać z przeciętnymi romansidłami, w których typ sportowca-twardziela nagle mięknie przez kobietę. Nie tym razem! Autorka "Poświęcenia" naprawdę się postarała i wyszło jej to świetnie! Dojrzałe relacje, prawdziwe emocje i piękny sens - to wszystko, co można powiedzieć o tej książce. Oczywiście, nie brakowało kilku przesłodzonych fragmentów, przerysowanych dialogów itp. Jednak mimo wszystko jestem na tak i serdecznie polecam "Poświęcenie"! :)


PREMIERA 11 LIPCA


Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu:

czwartek, 5 lipca 2018

"Wielka księga dobrych manier" Elisabeth Bonneau


Czy kobieta zawsze ma pierwszeństwo? Jakie zasady obowiązują w komunikacji mailowej? I jak zjeść homara, żeby się nie skompromitować? Skorzystaj z doświadczenia autorytetu w dziedzinie dobrych manier i naucz się radzić sobie w każdej, nawet najtrudniejszej, sytuacji. Elisabeth Bonneau nie tylko otwiera przed tobą drogę do świata savoir-vivre'u, ale także wyjaśnia, skąd się wzięły źródła zasad etykiety. Dzięki podanym przez nią informacjom będziesz mógł odróżnić zachowanie poprawne od właściwego w danej sytuacji i pożegnać się z regułami, które już dawno stały się przestarzałe.
Ksiązka ponad to zawiera ponad 50 ilustracji i prostych objaśnień "krok po kroku" - dzięki nim od razu zrozumiesz, jak należy się zachować; pierwszą pomoc na wypadek gafy - informacje, jak jej uniknąć i jak wydobyć się z tarapatów, gdy już w nie wpadłeś; szczegółowe odpowiedzi na najczęstsze pytania dotyczące etykiety, które dręczą cię być może już od dłuższego czasu oraz wielki quiz ze znajomości dobrych manier - sprawdź swoją wiedzę na temat zasad dobrego zachowania!





Pierwsza rzecz, jaką chcę podkreślić w swojej recenzji, będzie dotyczyła tego, do kogo kierowany jest ten poradnik. Moi drodzy - "Wielka księga dobrych manier" absolutnie nie jest książeczką dla dzieci! Pewnie większość z potencjalnych czytelników nie zwraca większej uwagi na ten tytuł, gdyż od razu kojarzy się on z książką dla dzieci. Tymczasem jest to świetna książka dla każdego, ale przede wszystkim dla dorosłych. Dlaczego? Zapraszam na recenzję. :)

"Wielka księga dobrych manier" jest podzielona na kilka rozdziałów. Są to kolejno: "Etykieta na co dzień", "Przy stole", "Zadowoleni goście, udana uroczystość", "Odpowiedni strój", "Etykieta w pracy", "Doskonała forma komunikacji" i "Pewnie i z klasą, także w podróży". Już na pierwszy rzut oka doskonale widać, że autorka książki poruszyła wszystkie nurtujące kwestie, które przysparzają ludziom wielu problemów. Nie każdy nawet zdaje sobie sprawę z tego, że właśnie popełnił jakąś karygodną gafę. Wynika to przede wszystkim z wychowania - tego, co "wynieśliśmy" z domu. Jednak nie zawsze. Często bywa również tak, że ludzie nie rozumieją, dlaczego mają zachować się w taki, a nie inny sposób, więc po prostu ignorują całą kwestię. Elisabeth Bonneau wyjaśnia na każdym kroku, dlaczego dane zachowanie jest tak bardzo ważne. Przy tej książce nikt nie będzie miał żadnych wątpliwości. :)

Książka Elisabeth Bonneau nie jest naukową publikacją, jednak jej treści są oparte na takich dziedzinach jak psychologia, komunikacja interpersonalna czy nawet filozofia. Została napisana lekkim językiem, dzięki czemu zgłębianie tajemnic dobrych manier staje się naprawdę bardzo przyjemne. "Wielka księga dobrych manier" przypomina podręcznik - znajdziecie tutaj kolorowe ilustracje, ramki z najważniejszymi informacjami, a nawet quizy sprawdzające poziom wiedzy (oczywiście, razem z odpowiedziami). Nic dodać, nic ująć! Uważam, że jest to naprawdę świetna publikacja. 

"Wielka księga dobrych manier" przyda się wszystkim osobom, które nie są pewne siebie w danych sytuacjach, nie wiedzą, jak się zachować, co powiedzieć czy jak się ubrać na daną okoliczność. Wbrew pozorom, bardzo dużo osób ma tego typu problemy... Po co się stresować? Lepiej wiedzieć co, jak, gdzie i kiedy. :) Serdecznie polecam! 

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję wydawnictwu:


wtorek, 3 lipca 2018

Mroczna okładka i wspaniałe wnętrze!

Do czego zdolna jest matka dla swojego dziecka?

Madame Fontaine, wdowa po wybitnym chemiku, ma w sobie wystarczająco determinacji i przebiegłości, żeby doprowadzić do skutku plany matrymonialne młodej Minny i każdemu, kto ośmieli się stanąć na jej drodze grożą niebezpieczne konsekwencje. Lecz czy nie natrafiła przypadkiem na godnego siebie przeciwnika w osobie niejakiego Słomianego Jacka, byłego pensjonariusza zakładu dla obłąkanych? Dopiero w domu pogrzebowym okaże się, kto zatryumfuje – i kto ujdzie z życiem.

To trzymające w napięciu studium ciemnej strony ludzkiej natury umiejscowione na tle dziewiętnastowiecznego Frankfurtu opowiada historię dwóch wdów – z których jedna to zamożna filantropka oddana sprawie liberalnych reform zapoczątkowanych przez jej męża, a druga to zmagająca się z ubóstwem matka całkowicie oddana sprawie zapewnienia pomyślnej przyszłości swojej córce.




Wilkie Collins to XIX-wieczny angielski powieściopisarz, który obecnie staje się coraz popularniejszy. Jego twórczość przeżywa właśnie "drugą młodość", a to wszystko dzięki wydawnictwu MG, które wznawia powieści Collinsa w przepięknych oprawach graficznych. Już niedługo ukaże się kolejna powieść jego autorstwa, której tytuł brzmi "Prawo i dama". Osobiście już nie mogę się doczekać, bo bardzo lubię prozę Collinsa. :) Gdyby nie wydawnictwo MG, nie poznałabym kunsztu tego doskonałego pisarza i uwierzcie mi, że naprawdę wiele bym na tym straciła... 

Za sobą mam już dwie powieści tego autora i obie doceniłam przede wszystkim za bardzo głęboką analizę ludzkiego umysłu. Jednak nie spodziewałam się, że "Córka Izebel" okaże się jeszcze lepsza. Już sama okładka wskazuje na klimat, jaki spotkamy w książce. Będzie mrocznie, tajemniczo i intrygująco, a to wszystko za sprawą świetnie wykreowanych bohaterów, którzy niejednokrotnie sprawią, że na naszym ciele pojawi się gęsia skórka... Wielu czytelników najdzie refleksja na temat, czy na pewno każdy człowiek posiada sumienie.

"Córka Izebel" to dość złożona powieść z wieloma wątkami i bohaterami. Zapewniam, że nie poczujecie się znużeni czy zmęczeni fabułą. Ta książka wciąga bez reszty! Zaznaczę od razu, że "Córka Izebel" nie jest powieścią, przy której będziecie mogli się zrelaksować. Wręcz przeciwnie! Wilkie Collins mocno i odczuwalnie zagra na Waszym emocjach, a doświadczonych przeżyć nie będziecie mogli długo zapomnieć. Tu nie ma miejsca na spokój - bo na ludzi trzeba uważać. Nawet tych najbliższych... 

Jestem szczerze zachwycona twórczością Collinsa i chciałabym, żeby jego dzieła były jeszcze szerzej znane! Jeżeli lubicie dobrze napisane powieści, które nie skrywają w swoim wnętrzu oczywistej treści oraz przedstawiają mroczne zakamarki ludzkiej podświadomości, "Córka Izebel" będzie strzałem w dziesiątkę! Bardzo się cieszę, że miałam okazję ją poznać i rozkoszować się tym wspaniałym dziełem. Polecam!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu: