czwartek, 21 września 2017

"Żniwiarz. Pusta Noc" Paulina Hendel

Mówią, że demony, zabobony i czary odeszły już do przeszłości. Czy na pewno?

Na pierwszy rzut oka Magda jest zwykłą dwudziestolatką. Czas wypełnia jej praca w małej księgarni oraz obowiązki domowe. To jednak tylko pozory, gdyż w wolnych chwilach, zamiast spotykać się z rówieśnikami, Magda tropi upiory rodem ze słowiańskich wierzeń. Z krainy umarłych ucieka najpotężniejsza istota, z jaką żniwiarze kiedykolwiek musieli się zmierzyć. Tymczasem między Magdą a Mateuszem, tajemniczym chłopakiem, który niedawno wprowadził się do miasteczka, zawiązuje się nić sympatii. Dziewczyna pokazuje Mateuszowi świat słowiańskich wierzeń, nie mając pojęcia, że już wkrótce ona i jej przyjaciele znajdą się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.


Kochani... Jedno wielkie WOW! Kto by się spodziewał, że polska fantastyka młodzieżowa może okazać się takim strzałem w dziesiątkę?! Przed chwilą skończyłam czytać i jestem naprawdę pod ogromnym wrażeniem. Ale zacznijmy od początku...

"Żniwiarza" czytałam głównie wieczorami, ponieważ już od pierwszych stron można było poczuć niesamowity klimat, jaki stworzyła autorka. Cmentarze, opuszczone miejsca, ciemności, zjawy - brzmi ciekawie. Paulina Hendel ma talent do opisywania miejsc, które przyprawiają o gęsią skórkę. To dlatego wieczorowe czytanie dawało mi tak dużą przyjemność. Ale kiedy byłam sama w domu nie odważyłam się sięgnąć po tę książkę. Niby nie jest to literatura grozy, ale tak mocno trzyma w napięciu, że wolałam ją czytać w obecności pozostałych domowników. :)

Na początku byłam trochę rozczarowana, ponieważ myślałam, że "Żniwiarz" to podróbka "Wiedźmina". Podobny klimat, podobne istoty itp. Ale w miarę rozwoju akcji zmieniłam zdanie. "Żniwiarz" jest zupełnie inną historią. Jej akcja toczy się we współczesnych czasach, a tytułowy żniwiarz nie przypomina wiedźminów. 

Skoro już ustaliłam, że nie mam do czynienia z podróbą "Wiedźmina" to... Nie widzę żadnych wad w tej książce! Świetny klimat, doskonale wykreowani bohaterowie i akcja, która sprawiła, że pod koniec po prostu musiałam zbierać szczękę z podłogi. Pisząc te słowa uśmiecham się pod nosem, bo naprawdę nie spodziewałam się tego, że ta opowieść wbije mnie w fotel. Przyznaję, że bardzo trudno mnie zaskoczyć, ponieważ przeczytałam w swoim życiu już mnóstwo książek. A jednak narracja w "Żniwiarzu" jest tak mistrzowsko poprowadzona, że nie można domyślić się zakończenia. Nieprzewidywalna fabuła to chyba najlepsze, co miłośnicy fantastyki mogą sobie wymarzyć.

Wspomnę jeszcze o bohaterach, których z pewnością zapamiętam na długo. Magda ani razu nie zirytowała mnie swoim zachowaniem - a to już coś! Na pewno większość z Was zauważyła, że zazwyczaj główne bohaterki książek dla młodzieży zachowują się czasem tak irracjonalnie, że aż szkoda oczu na czytanie takich głupot. A przez to przyjemność z czytania nagle maleje. W tym przypadku jest zupełnie inaczej. Magda to dojrzała dwudziestolatka, którą czytelnik od razu obdarzy sympatią. Mateusz również daje się lubić, a jeżeli chodzi o Feliksa to... Różnie to bywa. Sami zobaczycie, dlaczego. :)

Bardzo się cieszę, że już 27 września będzie premiera drugiego tomu pt. "Żniwiarz. Czerwone Słońce". Już nie mogę się doczekać, ponieważ odczuwam sporego książkowego kaca! Po takim stwierdzeniu chyba już nikt nie powinien mieć żadnych wątpliwości co do tego, czy warto zapoznać się z tą historią.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:

poniedziałek, 18 września 2017

"Tajemnice Dworu Sułtana". Nurbanu.

Kiedy spotykają się dwie żądne władzy kobiety, tylko jedna może ujść z życiem.
Książka, która zainspirowała twórców serialu Wspaniałe stulecie.


Jeśli którejkolwiek kobiety osmański dwór może bać się bardziej niż groźnej Hürrem, to z pewnością jest nią jej synowa, wybranka księcia Selima – Nurbanu. W przeciwieństwie do odaliski jedyną namiętnością Nurbanu jest bowiem władza. Młoda kobieta nie cofnie się przed niczym, by ją zdobyć. Nawet jeśli oznacza to wypowiedzenie otwartej wojny potężnej teściowej. Wydaje się, że Hürrem znalazła wreszcie godną siebie rywalkę…


Mam okazję zrecenzować kolejne dwie księgi serii "Tajemnic Dworu Sułtana", w których zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Kolorowe okładki oddają piękno przepychu, jaki panował w haremie sułtanów. Nie spodziewałam się, że XVI wiek, okres świetności Imperium Osmańskiego, może być tak intrygujący. Okazuje się, że całą machinę intryg napędzały właśnie kobiety, na których w szczególności skupiła się autorka serii o wspaniałym stuleciu.

Przypuszcza się, że Nurbanu była albo wenecką szlachcianką, albo hiszpańską Żydówką. Została żoną Selima II - syna Hürrem i Sulejmana Wspaniałego. Oczywiście, Nurbanu została wybrana przez Hürrem, która uznała, że jej synowa musi być równie inteligentna i przebiegła jak ona. Nieświadomie znalazła swojemu synowi kobietę, która w przyszłości stanie się jej wrogiem... Jak potoczą się losy tej rodziny? 

Jeżeli miałabym porównać tomy dotyczące Nurbanu z tymi, które przeczytałam wcześniej, muszę przyznać, że tym razem mamy zdecydowanie więcej akcji, a mniej miłosnych uniesień. Książki z tej serii są napisane naprawdę prostym językiem, ponieważ są stylizowane na powieści obyczajowe i romanse, ale nie można powiedzieć, że nie oferują czytelnikowi niczego ponad to. Kobiety miały ogromny wpływ na kształtowanie świata, choć wcześniej o tym nie mówiono. Bardzo się cieszę, że powstaje coraz więcej książek historycznych (np. "Słowik" Kristin Hannah), które pokazują świat kobiet na przestrzeni wieków. Trzeba przyznać, że jest to świat intrygujący i wciągający. 

Wszystkie tomy z serii "Tajemnice Dworu Sułtana" są napisane w bardzo podobny sposób, więc już po pierwszej księdze będziecie wiedzieć, czy warto kontynuować lekturę. Ja na pewno będę wszystkim polecać tę serię. 

Ci, którzy oglądają serial, nie muszą się martwić - książki nie będą nudne. Z tego co wiem, serial i książki przedstawiają różne ciekawe smaczki historyczne, które warto poznać. Polecam tę serię wszystkim kobietom ciekawym świata i ludzi. :)

Za egzemplarze dziękuję wydawnictwu:

Podróbka HP?! "Kroniki Jaaru. Księga Luster"

Kate jest typową nastolatką. Mieszka u swojej ciotki w Londynie​ i wiedzie spokojne życie. Pewnego dnia staje na progu tajemniczego sklepu pełnego czarodziejskich przedmiotów, od właścicielki którego otrzymuje Księgę Luster. Dziewczyna rzuca miłosny urok na przystojnego Jonathana, lecz czar skutkuje zupełnie inaczej, niż by tego oczekiwała. Kate trafia do Jaaru, krainy zamieszkanej przez magiczne stworzenia.

Zamieściłam znacznie skrócony opis, ponieważ moim zdaniem tyle wystarczy. ;)


"Księga Luster" jest przepięknie wydaną pozycją, stylizowaną na prawdziwą księgę. Jej wygląd sprawia, że podczas czytania odbiorca może poczuć się jak prawdziwy czarodziej czy inna istota z magicznego świata. Oprawa graficzna okazała się absolutnym strzałem w dziesiątkę! A co z treścią? 

Wielu czytelników zarzuciło autorowi to, że stworzył tylko podróbkę Harry'ego Pottera. Chciałabym w swojej recenzji przede wszystkim obalić ten mit. "Księga Luster" posiada kilka elementów wspólnych z HP, ale nie popadajmy w paranoję. Styl pisania Adama Fabera znacznie różni się od tego, który znamy z serii o młodym czarodzieju. Zachowanie głównej bohaterki podczas odkrywania kolejnych tajemnic świata Jaaru również wygląda zupełnie inaczej niż zachowanie Harry'ego w tej samej sytuacji. Mogłabym wymienić jeszcze mnóstwo różnic, ale przecież nie o to tu chodzi. Chcę Was tylko zapewnić, że "Kroniki Jaaru" nie są podróbką HP! 

Świat Jaaru jest pełen magii, wyjątkowych istot i wspaniałych miejsc. Adam Faber stworzył klimat, który spodobał mi się od samego początku. Przyznaję jednak, że książka może nie zainteresować starszych czytelników ze względu na bajkowość, niewiarygodne wydarzenia oraz młodych wiekiem bohaterów. Ale młodsi czytelnicy lub osoby, które tak jak ja, chcą odkryć świat magii inny niż ten wykreowany przez J.K. Rowling, będą zadowoleni. Czytając tę książkę odniosłam wrażenie, że autor naprawdę wierzy w Jaar. Być może nie dosłownie, ponieważ wszystko można odczytać jako metaforę i doszukiwać się drugiego dna. Nie myślcie, że przesadzam... Po prostu "Księga Luster" przypadła mi do gustu. :)

Kate jest przesympatyczną bohaterką, którą bez problemu można obdarzyć sympatią. Kiedy w jej życiu zaczynają dziać się dziwne rzeczy, które są ewidentnie magiczne, Kate nie popada w paranoję. Bardzo mi się to podobało, ponieważ jest to dowód na to, że dziewczyna nie działa pod wpływem emocji i woli najpierw chłodno ocenić sytuację, spróbować, a dopiero potem podsumować i wyciągnąć wnioski. Kolejnym atutem książki jest wszechobecny humor. Niejednokrotnie miałam uśmiech na twarzy czytając o tym, co Kate w danej chwili sobie myślała albo nawet co wypowiedziała na głos. Bardzo duży plus! :)

Podsumowując, polecam "Księgę Luster" tym osobom, które chcą wejść do świata magii, jakiego dotąd jeszcze nie było. Moim zdaniem Adam Faber stworzył ciekawą, ciepłą opowieść, którą można odczytać na kilka sposobów. Książka ta przypomniała mi o czasach, kiedy poznawałam uniwersum HP. Tym razem mamy Jaar, który zauroczy niejednego odbiorcę. Polecam i czekam na Wasze opinie. :) 

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:



sobota, 16 września 2017

Mihrimah - córka słowiańskiej odaliski

Silni mężczyźni władają światem. Mądre kobiety władają silnymi mężczyznami.
Książka, która zainspirowała twórców serialu Wspaniałe stulecie.

Mihrimah, córka Sulejmana i pięknej Hürrem, ma świadomość, że jej uroda, spryt, a przede wszystkim miłość ojca dają jej wpływy, o jakich inni mogą tylko marzyć. Wie o tym także Hürrem i nie cofnie się przed niczym, by używając córki, zapewnić bezpieczeństwo sobie i swoim dzieciom. Mihrimah jednak bardziej od dworskich intryg interesuje nowo odkryty świat za oceanem. A także pewien bardzo przystojny, choć śmiertelnie niebezpieczny marynarz.


Postanowiłam napisać jedną recenzję dla dwóch książek, ponieważ uważam, że obie księgi dotyczące Mihrimah są napisane na tym samym poziomie - i opowiadają o tej samej kobiecie. 

Mihrimah jest ukochaną córką sułtana Sulejmana Wspaniałego oraz Hürrem Haseki, córką słowiańskiej odaliski, piękną niebieskooką sułtanką. Mihrimah już jako dziecko pokazywała w różnych sytuacjach swój zadziorny charakter odziedziczony po matce. Wszyscy wiedzą, że Rusłana słynie ze swojej upartości, odwagi oraz zdolności do intryg. W żyłach Mihrimah płynie słowiańska krew, która kształtuje młodą sułtankę na waleczną kobietę o silnym sercu i nerwach ze stali. Córka Hürrem już jako dziecko zorientowała się w sytuacji, jaka panuje na świecie. Mała dziewczynka poznała brutalną prawdę o tym, że całkowita władza jej w rękach mężczyzn. Zatem jakie zadanie ma Mihrimah? Czy jej zdanie się liczy? Kiedy podzieliła się z matką swoimi przemyśleniami, Hürrem odpowiedziała: "Sułtanki, moja piękna, rządzą mężczyzną, który rządzi państwem". Te słowa dały Mihrimah do myślenia...

Kiedy Mihrimah jest w wieku odpowiednim do ślubu, jej matka zamierza wydać ją za odrażającego Rustema. Wszystko jest dokładnie przemyślane i zaplanowane. Hürrem wybrała takiego mężczyznę, który będzie wierny jej rodzinie. Natomiast Mihrimah waha się między głosem serca a rozumu. Jej bezwzględność nie sięga tak daleko jak Hürrem. Mihrimah chce wyjść za mężczyznę, którego obdarzyła uczuciem. Jak potoczą się jej losy? 

Czytałam kilka recenzji książek dotyczących Mihrimah i jestem szczerze zdziwiona. Niektórzy czytelnicy stwierdzili, że te księgi są niewyobrażalnie nudne. Być może są, ale dla osoby, która nie interesuje się tym okresem historycznym. Moim zdaniem książki z serii "Tajemnice Dworu Sułtana" są jednymi z najlepszych - od oprawy graficznej po treść. Kolejny raz powiem, że autorka poświęca najwięcej czasu na opisy życia kobiet, ale nie zapomina o kwestiach najważniejszych, tzn. o wyprawach wojennych, postanowieniach władców różnych państw, o podbojach, sukcesach i porażkach. Seria o wspaniałym stuleciu daje czytelnikowi ogólny obraz tego, jak wyglądało państwo Osmanów w XVI wieku. I nigdy nie myślcie, że historia jest nudna... Historia jest najlepszą drogą do poznawania fascynujących faktów z życia ludzi, którzy swoją działalnością pokazali, że zasługują na pamięć. 

Jeżeli lubicie od czasu do czasu sięgnąć po lekką lekturę, dzięki której dowiedzie się czegoś wartościowego z zakresu historii, z całego serca polecam serię pt. "Tajemnice Dworu Sułtana". Proszę Was, abyście nie kierowali się opiniami mówiącymi o tym, że w tych książkach "wieje nudą". Nie wieje, zapewniam. Czytelnik nie będzie się nudził pod warunkiem, że jest ciekawy tego, co się działo na dworze sułtana Sulejmana Wspaniałego. 

Za egzemplarze serdecznie dziękuję wydawnictwu:

piątek, 15 września 2017

"Dzieje Tristana i Izoldy"

Wiecznie na nowo przeżywany problem miłości, wiekuista, tryumfalna apoteoza jej samej, wraz z całym bezmiarem jej nędz, kłamstw, jej wzniosłości i upodlenia, czci i bezhonoru, z całym pijaństwem szczęścia i tragizmem niedoli, to linia, która od Tristana i Izoldy, poprzez strofy Villona i Molierowskiego Alcesta, niezapomniane sylwety Manon Lescaut i kawalera de Grieux, poprzez Stendhala i Balzaca, Musseta i Verlaine'a, aż do całego teatru i powieści przedostatniej doby, aż do piosenki ulicznej Paryża, snuje się nieprzerwanie przez najświetniejsze karty literatury francuskiej i stanowi jej swoisty, nieprzeparty urok. Można powiedzieć, iż dusza nowo tworzącej się rasy w samym zaraniu młodości napiła się czarodziejskiego trunku z pucharu Tristana i Izoldy i że ów napój miłosny, mocny jak życie i mocniejszy nad śmierć, na wieki już krąży w jej żyłach.


Historia Tristana i Izoldy od lat zachwyca wszystkich czytelników swoją tajemniczością, obecnością magii i baśniowym klimatem. Ale mimo tej pięknej otoczki, sama treść jest bardzo wartościowa. Nie jest to zwykła miłosna opowieść, lecz historia o moralnych dylematach, życiowych wyborach oraz o bezlitosnym losie, który rządzi ludzkimi duszami bez skrupułów. 

"Dzieje Tristana i Izoldy" to obowiązkowa lektura szkolna nieciesząca się popularnością. Moim zdaniem uczniowie są zbyt młodzi na taką lekturę, ponieważ przeważnie widzą w niej tylko bezsensowną, ślepą miłość i nie potrafią wyczytać prawdziwego sensu, morału. W związku z tym, że większość zapewne zna mit o nieszczęśliwie zakochanych, przedstawię Wam spojrzenie na tę historię z mojej perspektywy. 

Autor w niesamowity sposób wykorzystał elementy ze świata baśni. Smoki, miłosne napoje, wieczna miłość... Trzeba przyznać, że jest to książka posiadająca wspaniały, wyjątkowy klimat, który jest inspiracją dla współczesnych twórców. Polecam również zobaczyć film z 2006 roku, który w pełni oddaje klimat powieści. Jednak uważajcie - historia przedstawiona w filmie mocno odbiega od książkowej wersji! W tym przypadku książka stała się raczej inspiracją - nie można stwierdzić, że mamy do czynienia z adaptacją filmową. 

Bardzo się cieszę, że to wydanie jest przekładem Tadeusza "Boya" Żeleńskiego. Dla tych, którzy nie wiedzą lub nie pamiętają: Tadeusz "Boy" Żeleński jest autorem Plotki o "Weselu", z której to większość uczniów szkół ponadgimnazjalnych zaczerpnęło podstawowe informacje o dramacie Wyspiańskiego. Plotka o "Weselu" jest dowodem na to, że Żeleński był świetnym obserwatorem, wnikliwym człowiekiem i inteligentnym mężczyzną. Zajmował się tłumaczeniem literatury francuskiej. :)

Szczerze przyznam, że jeszcze nigdy nie widziałam tak pięknego wydania "Dziejów Tristana i Izoldy" jak to, które proponuje wydawnictwo MG. Zachęcam wszystkich do przeczytania lub odświeżenia sobie historii, która chwyta czytelnika za serce i nie daje o sobie zapomnieć. Niech to wspaniałe wydanie będzie dla Was zachętą do zgłębiania tajemnic świata przedstawionego w "Dziejach Tristana i Izoldy". Polecam!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu: 


środa, 13 września 2017

"Villette" Charlotte Brontë

Brontë oparła swoje ostatnie dzieło na wątkach autobiograficznych. Pod nazwą Villette kryje się Bruksela, gdzie w latach 40. XIX w. przyszła pisarka przeżywała zakazaną miłość do żonatego mężczyzny, profesora Constantina Hégera. Główna bohaterka powieści, Lucy Snowe, pozbawiona w Anglii widoków na przyszłość, decyduje się wziąć los we własne ręce i wyrusza do Europy. Przypadkiem w nocy trafia na pensję dla dziewcząt mieszczącą się w budynku dawnego klasztoru żeńskiego. Otrzymawszy tu posadę, wiedzie z początku bezbarwne życie nauczycielki angielskiego. Wkrótce jednak spostrzega, że każdy jej ruch w tym miejscu jest przez kogoś obserwowany. Usiłując rozwiązać zagadkę, zostaje uwikłana w wydarzenia z pogranicza świata materialnego i duchowego…


Do tej pory nie przeczytałam ani jednej książki sióstr Brontë. Można więc powiedzieć, że zaczęłam czytać "od końca", gdyż "Villette" jest ostatnim dziełem Charlotte Brontë. Jednak byłam bardzo ciekawa tej książki ze względu na wątki autobiograficzne, które autorka zawarła w swoim dziele. Nie będę ich tutaj przytaczać. Uważam, że życiorys Charlotte Brontë jest na tyle ciekawy, że każdy z zaintrygowaniem będzie w stanie sam dowiedzieć się czegoś nowego. :)

Główną bohaterką jest Lucy Snow, która postanawia podjąć pracę nauczycielki angielskiego na francuskiej pensji dla dziewcząt. Nie była pewna czy sprosta temu zadaniu, ponieważ pracę dostała przypadkiem. Praca nie była łatwym kawałkiem chleba. Lucy musiała uczyć rozpuszczone, niegrzeczne dziewczęta. Czasami sięgała po niekonwencjonalne sposoby wychowawcze, aby wprowadzić choć szczyptę dyscypliny. 

Życie Lucy nie było usłane różami. Nie dość, że ledwie radziła sobie z uczennicami, nie zyskała również sympatii innych nauczycieli. Choć odniosłam wrażenie, że problemem jest właśnie główna bohaterka, która w ludziach doszukuje się tylko wad. Jej charakter z pewnością będzie tym, co zdenerwuje czytelnika. Są takie momenty, w których Lucy świetnie sobie radzi właśnie dzięki swojej zadziorności. Ale częściej jest ona przeszkodą. 

"Villette" to powieść napisana przepięknym językiem! Oczywiście, niektórym taki styl może przeszkadzać, natomiast ja go uwielbiam. Powieść jest pełna zwrotów akcji, posiada niesamowity klimat i intryguje czytelnika. Na pewno będę częściej sięgać po książki sióstr Brontë, a "Villette" mogę z czystym sercem polecić.

Wspomnę jeszcze tylko o tym, jak pięknie wydana jest ta powieść. Nie można oderwać od niej wzroku! Zdecydowanie jedna z najpiękniejszych książek, które nie tylko karmią duszę, ale również cieszą oko dumnie prezentując się na półce. Polecam! 

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:

poniedziałek, 11 września 2017

"Wybrana przez księżyc" Karolina Urbaniec

Wilkin powraca po ponad pięciuset latach!

Lekko zwariowana Iga, piękna i ciesząca się niesłabnącym zainteresowaniem chłopaków Julka, mądry i odpowiedzialny Patryk, wysportowany Kacper, zabawny Filip i główna bohaterka Kasia, która jako jedyna nie obchodziła jeszcze swoich szesnastych urodzin – wydawałoby się, że to grupa typowych nastolatków. Łączy ich jednak wspólna tajemnica oraz misja do spełnienia. Przyjaciele stopniowo odkrywają drzemiące w nich możliwości i uczą się z nich korzystać. A wszystko zaczyna się pewnego dnia, gdy pod nieobecność rodziców Julki nastolatki postanawiają zorganizować imprezę, podczas której w tajemniczych okolicznościach znika Patryk…


Przepiękna, tajemnicza okładka, intrygujący opis i gatunek literacki, który zawsze zapowiada coś ciekawego. Karolina Urbaniec zaczęła pisać swoją powieść w wieku trzynastu lat. Rok później postanowiła ją dokończyć i opublikować. Czy książka napisana przez tak młodą osobę może być dobra? 

Przyznaję, że chciałam przeczytać "Wybraną przez księżyc" głównie ze względu na okładkę zapowiadającą zachwycającą treść. Niestety, nie dostałam tego, co chciałam... Bohaterowie są słabo wykreowani - to po pierwsze. Nie znamy ich przeszłości, zainteresowań, nie ma tu żadnego specyficznego elementu, który charakteryzowałby poszczególnych bohaterów. Po drugie: zabrakło mi w tej książce klimatu. Sama fabuła wydała mi się dość interesująca, ale rozpaczliwie czekałam na chociażby zarys czegoś klimatycznego - czegoś, co skleiłoby fabułę i pozwoliło zapomnieć o słabo wykreowanych postaciach. I tego tu brakuje.

Główni bohaterowie są szesnastolatkami, więc z góry wiadomo, że czytelnik nie znajdzie tutaj świata obserwowanego z perspektywy dorosłego człowieka. To jest duża przeszkoda dla czytelnika, który ma jakiś bagaż doświadczeń i od literatury wymaga więcej niż młodszy odbiorca. Ponadto, odniosłam wrażenie, że wejście w świat fantastyczny było odrobinę zbyt szybkie i mało zaskakujące. Owszem, dało się wyczuć momentami dreszczyk emocji, ale były to namiastki porządnej fabuły. 

Jednak nie mogę powiedzieć, że "Wybrana przez księżyc" jest najgorszą z najgorszych. W dialogach znajdziecie trochę dobrego humoru, przypomnicie sobie stare dobre czasy i poznacie dość oryginalną historię. Moim zdaniem fabuła w tej książce jest w porządku. Po prostu zabrakło literackiego kunsztu, doświadczenia i dopracowania pewnych spraw. "Wybraną przez księżyc" polecam osobom z grupy wiekowej 12-16 lat, ponieważ zazwyczaj są to osoby mniej wymagające niż "wyrobiony" czytelnik. Wydaje mi się, że ta książka może im się spodobać. :)

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu: