piątek, 17 sierpnia 2018

Przedpremierowo: "Żniwiarz. Trzynasty księżyc" Paulina Hendel


Uważaj! Nieumarli wracają. Ludziom i żniwiarzom zagraża jeszcze niebezpieczniejszy wróg, a Pierwszy zmienił zasady gry. Magda, Feliks i Mateusz stają przed nowymi wyzwaniami, groźniejszymi demonami i dylematem większym niż wszystkie razem do tej pory wzięte. Trzynasta pełnia jest coraz bliżej. Bestsellerowa seria „Żniwiarz” nie pozwoli Ci zaznać spokoju!





Choć jestem wierną fanką serii Pauliny Hendel, to jednak muszę przyznać, że trzecia część jest moim zdaniem najgorsza. Dlaczego? 

Żniwiarz od początku zapowiadał się na świetną serię młodzieżową, opartą na mitologii słowiańskiej i w dużej mierze nawiązującej do Wiedźmina. Dwie pierwsze części są naprawdę dobre, bardzo wciągające i gwarantujące ciekawą przygodę na kilkanaście godzin. Co poszło nie tak w trzeciej części? Otóż Trzynasty księżyc serwuje czytelnikowi mnóstwo opisów walk z demonami. Jest ich na tyle dużo, że w którymś momencie można odczuć przesyt i nudę. Kuleje również kreowanie bohaterów. Autorka wprowadziła kilka nowych postaci, jednak zostały na tyle słabo przedstawione, że w momencie można o nich zapomnieć. Nie wynika to z mojego roztrzepania czy niedbalstwa o szczegóły, a właśnie z kiepskiego przedstawienia postaci... Niestety.

W tej części najbardziej podobało mi się to, że relacja między Magdą a Pierwszym zaczyna się mocno komplikować. Postać Mateusza schodzi gdzieś na drugi plan, razem z Feliksem, a najważniejszy staje się Pierwszy. Ten bohater ewoluował na tyle dobrze, że w zasadzie stał się moją najmocniejszą motywacją do tego, żeby przeczytać tę książkę do końca. Na plus wyszły również dialogi, w których znajdziecie mnóstwo dobrego humoru, błyskotliwych żarcików i zaczepnych sugestii. 

Nie mogę zdradzić szczegółów fabularnych, jednak podkreślę, że i fabuła jest nieco nudniejsza niż w poprzednich częściach. Jest zaledwie kilka ciekawych momentów, a rozkręca się dopiero końcówka. Myślę, że Trzynasty księżyc nie jest dopracowany... Brakuje mi tutaj konkretniejszych treści i bardziej rozbudowanej linii fabularnej. Mam na myśli to, że można było darować sobie niektóre opisy walk na rzecz lepszego przedstawienia poszczególnych bohaterów. 

Choć ta część podobała mi się najmniej, nie mogłabym jej nie polecić. Dlaczego? W świat już ruszyła informacja o tym, że Żniwiarz doczeka się czwartej części pt. Droga dusz. Jestem ciekawa, jak to wszystko dalej się potoczy. Biorąc pod uwagę rozwój wydarzeń w Trzynastym księżycu, musicie tę część poznać, aby później, w czwartej części, nie mieć problemów ze zrozumieniem wydarzeń. Spodziewam się, że Paulina Hendel w Drodze dusz będzie kontynuowała to, czego przedsmak dała nam w Trzynastym księżycu. Ponadto, jak już wspomniałam, warto sięgnąć po tę książkę chociażby z tego względu, że wątek Pierwszego niespodziewanie rusza naprzód i czyni tę powieść nieco lepszą. Spróbujcie i dajcie znać, jak się czytało! :)

PREMIERA: 22 SIERPNIA

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu:

poniedziałek, 13 sierpnia 2018

"Armadale" Wilkie Collins

Do niemieckiego kurortu Wildbad dociera bardzo chory pacjent, Anglik wraz z młodą żoną i małym synkiem. Kiedy okazuje się, że nie ma dla niego szans na ratunek, postanawia na łożu śmierci napisać do syna list, w którym opowiada swoje burzliwe losy, historię zbrodni, którą popełnił i zawiera ostrzeżenie na przyszłość. Jest przekonany, że nieodkupiona wina przechodzi z rodzica na jego potomstwo i że syn człowieka, którego zamordował, może kiedyś zagrozić jego własnemu synowi.



Los jednak chce, że drogi obu młodzieńców spotykają się. Między mężczyznami nawiązuje się szczera przyjaźń. Choć obaj głęboko wierzą w siłę braterstwa i dobro, różne dziwne zbiegi okoliczności, stale przypominają im o wiszącym fatum. Obaj przyjaciele będą musieli stawić czoła rozlicznym zasadzkom i intrygom.


Nikt już chyba nie ma wątpliwości, że Wilkie Collins dosłownie oczarował mnie swoją twórczością! Wszystkie jego książki, jakie do tej pory przeczytałam, przypadły mi do gustu. Jednak to właśnie Armadale zbiera najwyższe noty, dlatego postanowiłam sama sprawdzić, czy rzeczywiście wyróżnia się czymś na tle pozostałych dzieł tego autora.

Już sam opis wydał mi się bardzo intrygujący, więc moje oczekiwania momentalnie wzrosły. Na szczęście, nie mogę powiedzieć, że się zawiodłam. Świetna fabuła, której każdy szczegół jest bardzo istotny, sprawia, że czytelnik naprawdę nie może oderwać się od lektury. Autor nie tylko opisał losy bohaterów, lecz także wprowadził nieco trudniejsze zagadnienia, zawiłości ludzkiej natury, a taka tematyka zawsze wzbudza moją ciekawość. Bohaterowie Armadale są bardzo dobrze wykreowani. Czytelnik ma możliwość dokładnego poznania charakteru poszczególnych postaci oraz porównania ich prawdziwej natury z zachowaniem. A to wszystko dzięki pamiętnikom i dziennikom, które pokazują obrazy postaci wraz z nową, świeżą perspektywą. 

Armadale zachwyca swoją szczegółowością, wspaniale zaplanowaną intrygą i pięknym językiem. Nie będziecie mogli się oderwać od tej książki. Odnoszę wrażenie, że to co najlepsze, to możliwość swojej własnej interpretacji tych wydarzeń. Wilkie Collins nigdy nie narzuca swojego zdania, nie odnosi się jednoznacznie do zachowania bohaterów, nie jest stronniczy. Teoretycznie każdy autor daje czytelnikowi wybór, ale w praktyce wygląda to zupełnie inaczej. Doświadczony czytelnik od razu wychwyci, któremu bohaterowi kibicuje autor i jakie zachowania pochwala, a które go gorszą. W przypadku Armadale wybór należy do Was.

Tajemnica Mirtowego Pokoju momentami była zbyt przewidywalna, ze szczyptą nudy. W Armadale nie znajdziecie nawet grama czegoś takiego. Tutaj wszystko jest zaskakujące, nowe i intrygujące. Mimo swojej objętości, powieść nie pozwoli Wam na oderwanie się od świata wykreowanego przez Collinsa. Zmusi Was do refleksji, a jednocześnie zapewni kilkanaście godzin świetnej zabawy związanej z przeżywaniem tej historii. Na pewno zapamiętacie ją na długo, ponieważ zachwyci Was oryginalnością i tajemniczością. Będziecie, tak jak ja, oczarowani twórczością Wilkiego Collinsa. :)

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:

piątek, 10 sierpnia 2018

Książki dla Pana Zenona

Cześć Kochani!

Drugi raz przychodzę dziś do Was z nowym wpisem, ponieważ nie mogłam przejść obojętnie obok tego, czego się dowiedziałam.



Pan Zenon od dwóch lat walczy z nowotworem. Jego emerytura nie wystarcza, by co miesiąc kupować drogie leki. Mimo tego, 81-letni Poznaniak chce zmierzyć się z chorobą. Co więcej, postanowił, że samodzielnie zgromadzi potrzebne środki, zamiast prosić innych o pomoc. Od kilku miesięcy można spotkać go na Rynku Jeżyckim, gdzie wyprzedaje swoją kolekcję książek. Wiemy jednak, że nawet jego obszerna biblioteka nie wystarczy na pokrycie kosztów leczenia…

Wspólnie z "Głosem Wielkopolskim" postanowiliśmy pomóc Panu Zenonowi w sposób, który sam wybrał. Szukamy osób o wielkim sercu, które nie pozwolą mu walczyć samotnie! Kupując książkę na licytacjach lub wystawiając własny przedmiot, pomagasz zebrać środki na leczenie.

Kochani! Jeżeli nie macie pieniędzy, żeby bezpośrednio wpłacić datek dla Pana Zenona, przejrzyjcie swoje biblioteczki. Być może znajdziecie tam książki, po które już nigdy nie sięgnięcie... Załóżcie konto na allegro, wystawcie książkę na licytację i pomóżcie Panu Zenonowi! 

Od siebie dodam tylko tyle, że choroba sama w sobie jest czymś strasznym. Kto z Was chciałby pozbyć się swoich książkowych zbiorów? Chyba nikt... Jest mi niezmiernie przykro, że Pan Zenon został zmuszony do pozbycia się swoich literackich perełek. A z drugiej strony serce rośnie, kiedy z dnia na dzień coraz lepiej widać, jak wszyscy czytelnicy (i nie tylko!) robią cokolwiek, żeby pomóc. Wspierajmy takie akcje! 

Z tego miejsca proszę wszystkich blogerów, którzy zobaczą ten post, żeby puścili informację dalej w świat. Niech każdy się dowie i pomoże w miarę swoich możliwości.

Więcej informacji znajdziecie na stronie: http://ksiazkipanazenona.pl/
Strona do bezpośredniego wpłacania datków: https://pomagam.pl/dlaPanaZenona

"Miejsce egzekucji" Val McDermid

Grudzień 1963 roku. Odcięta od świata wioska Scardale w północnej Anglii. 13-letnia Alison Carter wychodzi z psem na spacer i znika bez śladu. Intensywne poszukiwania nie przynoszą rezultatu. Choć ciało dziewczynki nie zostaje znalezione, wszyscy podejrzewają brutalne morderstwo. Dla młodego inspektora policji, George’a Bennetta, jest to pierwsza tak ważna i trudna sprawa. Śledztwa nie ułatwiają wrogo nastawieni do przybyszów z zewnątrz członkowie zamkniętej społeczności, przerażeni świadomością, że zbrodniarzem musi być jeden z nich…

Ponad trzydzieści lat później dziennikarka Catherine Heathcote zbiera materiały do książki o tamtych wydarzeniach. Nawiązuje kontakt z Bennettem i wyrusza do Scardale, żeby ponownie przyjrzeć się tej tajemniczej sprawie. Nagle pojawiają się nowe, szokujące informacje. Okazuje się, że dramat, który wtedy się rozegrał, mógł być czymś znacznie gorszym, niż do tej pory wszystkim się wydawało.




Motyw zaginięcia to jest to, co najbardziej lubię w kryminałach i thrillerach! Szczególnie wtedy, kiedy mowa o osobie będącej na pierwszy rzut oka kimś idealnym. Taka właśnie była Alison - słodka, kochana trzynastolatka, dobra uczennica, uczynna córka i uprzejma koleżanka. Nagle ginie bez śladu... Czy Alison uciekła, czy została porwana? Inspektor George Bennett bierze sprawy w swoje ręce.

Autorka przedstawiła bardzo ciekawe miejsce, idealne do popełnienia zbrodni. W teorii Scardale to malutka miejscowość, w której wszyscy się znają i żyją jak jedna wielka rodzina. Jest to miejsce, które od razu kojarzy się z odludziem ze względu na swoje specyficzne położenie, z dala od wszelkich metropolii. W praktyce wszystko wygląda nieco inaczej... Ktoś dopuścił się popełnienia nikczemnej zbrodni, a żaden z mieszkańców Scardale nie jest w stanie wskazać winnego. Nad wioską zbierają się ciężkie chmury zwiastujące śmierć, rozpacz i grozę.

Miejsce egzekucji początkowo może nieco nużyć, ale apetyt rośnie w miarę czytania. Jest to thriller z powolną akcją dla tych, którzy rozkoszują się stopniowym odkrywaniem sprawy. Znajdziecie tutaj mnóstwo intrygujących miejsc, o których nie mogę Wam powiedzieć, żeby nie zepsuć całej zabawy. Musicie wiedzieć, że wioska Scardale, choć nieduża, jest pełna mrocznych zakamarków, gęstych lasów i sekretnych przejść. Policja ma twardy orzech do zgryzienia, trudno znaleźć jakiekolwiek poszlaki, o dobrych dowodach nawet nie ma mowy! Jak skończy się cała sprawa? 

Ciekawym pomysłem było rozłożenie tej historii na dwie płaszczyzny czasowe. Wszystko zaczyna się w 1963 roku. W tej części poznajemy okoliczności popełnienia zbrodni i wszystkie osoby powiązane z nią. Natomiast w drugiej części, mniejszej objętościowo, mamy do czynienia z akcją trzydzieści lat później. To kolejna rzecz, którą w kryminałach uwielbiam! Wracanie do przeszłości po to, żeby jeszcze raz, świeżym okiem, spojrzeć na całą sprawę i odkryć kolejne fakty, które kiedyś umknęły w wirze niewyjaśnionych zagadek, pytań, emocji, problemów itp. 

Książka Val McDermid zasługuje na wysoką notę, choć nie najwyższą. Odjęłabym kilka punktów za znaczne spowolnienie akcji w niektórych momentach, co było po prostu nudne. Jednak całość oceniam bardzo pozytywnie. Miejsce egzekucji pobudziło moją wyobraźnię - mam na myśli przede wszystkim świetnie opisane miejsca akcji. Polubiłam inspektora Georga oraz kilku innych, drugorzędnych, bohaterów. Jest to książka idealna dla fanów gatunku, którzy mają ochotę na pełną zagadek opowieść, wywołującą gęsią skórkę... Serdecznie polecam!


Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu:

poniedziałek, 6 sierpnia 2018

Jestem lepsza, bo czytam!

Cześć!

Dzisiaj post wyjątkowy, bo nie będzie to ani recenzja, ani zapowiedzi, ani nawet TOP 5. Ze względu na to, co ostatnio dzieje się na youtubie, postanowiłam przenieść temat również na naszą blogosferę - żeby poznać Wasze zdanie, podyskutować i wyjaśnić parę kwestii. 

Pewna Pani opublikowała na youtubie filmik o mocno kontrowersyjnej treści, który wywołał prawdziwą burzę wśród vlogerów książkowych. I wcale się nie dziwię, że Pani spotkała się z takim odzewem, ponieważ owa Pani uważa, że jest lepsza, bo czyta oraz jest lepsza, bo czyta klasykę. Podzieliła czytelników na dwie grupy - tych wartościowych oraz tych nadających się, że tak to określę, na śmietnik. 

Podlinkuję Wam ten filmik, żebyście mieli pełny obraz tego, o czym mówię: 

Postanowiłam się wypowiedzieć w tej sprawie.

Moim zdaniem nie jest możliwe dzielenie czytelników na lepszych i gorszych z bardzo prostego powodu - nie jest możliwe porównanie książek z dwóch różnych gatunków. I w sumie tyle w temacie... Wyobraźcie sobie dwie czytelniczki. Jedna z nich uwielbia książki Stephena Kinga, a druga czyta tylko książki Nicholasa Sparksa. Groza vs romansidła. Kto wygra? Nikt! Bo nie można porównywać dwóch kompletnie różnych gatunków literackich i wojować ze sobą, BO MÓJ GATUNEK JEST LEPSIEJSZY OD TWOJEGO! 

Doskonale wiecie, że kocham klasykę i dość często po nią sięgam. Jednak nie na tyle często, żeby zostać zakwalifikowaną do grupy tych LEPSZYCH czytelników według standardów Pani z youtube'a. Czytam niemal wszystkie gatunki literackie i nie mam z tym problemu. Wszystko zależy od mojego nastroju... Mam ochotę się zrelaksować - sięgam po romans. Mam ochotę na dreszczyk grozy - sięgam po horror. Chcę skupić się na poważniejszej literaturze - sięgam po klasykę. Czy moje wybory komuś przeszkadzają? No dajcie spokój...

Jako miłośniczka klasyki, oczywiście, zawsze wszystkich namawiam, żeby spróbowali i przekonali się na własnej skórze, że są to naprawdę świetne książki, bardzo wartościowe i nawet uskrzydlające duszę. Ale wiadomo, że ludzie są bardzo różni i nie każdy ma ochotę akurat na to, co ja. Ważne, żeby czytać w ogóle. No właśnie... A co z tymi, którzy wcale nie czytają?

Nie uważam, że jestem lepsza od ludzi, którzy nie czytają książek. Uważam, że jestem lepsza od tych, którzy nie mają w życiu żadnej pasji, bo po prostu nie chcą mieć. Wolą siedzieć na tyłku i przeglądać fejsa. Przyznaję otwarcie, że tacy ludzie mnie denerwują. Ale czy wszyscy koniecznie muszą czytać książki, żeby być lepszym? Nie! Ludzie mają przeróżne zainteresowania i czasami nawet nie mają czasu na czytanie... Kilka lat temu, kiedy nie miałam jeszcze bloga, trenowałam akrobatykę sportową. Czytałam sporo, ale na pewno o wiele mniej niż teraz. Po prostu zajmowałam się czymś innym - uważam, że również bardzo wartościowym, bo to nie był dla mnie tylko sport... Są ludzie, którzy kochają gry komputerowe i pewnie wszyscy o nich mówią coś w stylu: ZNOWU GRASZ W TEN KOMPUTER, PJOTER, WYŁANCZAJ TO! UZALEŻNIŁEŚ SIĘ OD TAKICH PIERDÓŁ! A jednak są osoby, które żywo interesują się grafiką komputerową, tworzeniem gier, rozkładają gry na czynniki pierwsze, zwracają uwagę na muzykę, dubbing, grafikę, fabułę i wiele innych. Jest to po prostu inne podejście do tematu. Niektórzy grają w gry tylko po to, żeby się trochę zabawić czy odstresować, a niektórzy widzą w tym coś więcej. Tak samo jest z czytelnikami. Są osoby podchodzące na poważnie do literatury i te osoby być może mają wykształcenie humanistyczne, być może mają troszkę szerszą perspektywę patrzenia na literaturę i oczekują od niej czegoś więcej niż tylko rozrywki. Ale są też tacy, którzy czytają tylko dla zabawy. Naprawdę musimy się dzielić na dwa obozy i kłócić się, kto jest lepszy? Po to mamy tyle przeróżnych książek i gatunków, żeby każdy wybrał coś dla siebie... I choć kocham poważniejszą literaturę, to nie wyobrażam sobie życia bez kryminałów, romansów, thrillerów czy fantastyki. Bo kocham je wszystkie! :)

Gorąco namawiam wszystkich do czytania książek - po to też powstał ten blog. Ale szanuję wszystkie osoby, które nie zajmują się książkami, ale robią w tym czasie coś innego, równie wartościowego. Przekonujmy siebie nawzajem do różnych gatunków literackich, ale róbmy to wszystko z szacunkiem i pokorą. Miejmy otwarty umysł na nowe doświadczenia literackie i bądźmy dla siebie mili - tak po prostu. :)

Dajcie znać co myślicie o tym wszystkim. Jestem bardzo ciekawa. :)

niedziela, 5 sierpnia 2018

KONKURS URODZINOWY!

Dzień dobry!

Tak się składa, że wczoraj minęły równiutko trzy lata od założenia tego bloga, a ja zapomniałam podzielić się z Wami moją radością. Dzisiaj nadrabiam zaległości i przychodzę do Was z konkursem - bo jak świętować to na całego! :)

Serdecznie dziękuję wszystkim osobom, które chociaż w niewielkim stopniu przyczyniły się do rozwoju tego bloga. Każdy komentarz, słowa wsparcia w trudnych chwilach, dyskusje o książkach, okładkach czy wydawnictwach, to dla mnie motywacja. Blog Czytanie Naszym Życiem stał się moim drugim "internetowym" domem, bez którego z pewnością nie byłabym tak szczęśliwa jak jestem teraz. :)

Zapraszam na konkurs dla wszystkich, którzy pozwolili mi rozwinąć skrzydła. Jeszcze raz dziękuję. :)


Tak, wiem, na grafice jest błąd. :D 22.08.18 r.! :)


1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga, czyli ja.

2. Konkurs trwa w dniach 05.08.18 r. - 22.05.18 r. do 23:59. Jeżeli ktoś się spóźni parę minut, przymknę oko. :)

3. Aby wziąć udział w konkursie należy dołączyć do grona obserwatorów bloga, podać swój adres e-mail, udostępnić informację o konkursie (Facebook, Google+ itp.) i wybrać książkę, którą chcecie wygrać. Można podać więcej niż jedną - wtedy będziecie mieć niespodziankę. :)

4. Osoby, które zaobserwują Instagram (https://www.instagram.com/czytanienaszymzyciem/), zdobędą dodatkowy los. Jest to punkt nieobowiązkowy.

5. Organizatorka pokrywa koszty związane z wysyłką.

6. Nie wysyłam paczek poza teren kraju.

7. Zastrzegam sobie prawo do zmiany regulaminu.

8. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone na blogu, w osobnym poście, w przeciągu 7 dni od daty zakończenia konkursu. 

9. Wygrywa jedna osoba losowo wybrana.



Wzór zgłoszenia:
Zgłaszam się!
Obserwuję bloga jako:
Adres e-mail:
Wybieram książkę:
Udostępniam:
*Obserwuję Instagram jako:


Powodzenia! :)

piątek, 3 sierpnia 2018

Kolekcja klasyki od wydawnictwa W.A.B.

Cześć!

Dziś po raz kolejny przybliżę Wam kilka pozycji, które właśnie przeżywają swoją drugą młodość dzięki wydawnictwa W.A.B. 

Jeżeli właśnie zastanawiacie się, po jaką książkę teraz sięgnąć, mam dla Was kilka opcji... 


O opowiadaniach Antoniego Czechowa ostatnio jest dosyć głośno, a to wszystko dzięki kilku wydawnictwom, które postanowiły przybliżyć nam, czytelnikom, postać i twórczość tego wspaniałego autora! Czym może Was zachwycić? 

Antoni Czechow żył i tworzył na przełomie XIX i XX wieku, zaliczany jest do grona klasyków literatury rosyjskiej. Jego opowiadania liczą sobie najwyżej kilka stron, więc ich lektura zajmie Wam dosłownie chwilkę. Nie oznacza to wcale, że te krótkie formy literackie są pozbawione przekazu... Czechow jest dla mnie mistrzem pisania opowiadań! Uważam, że trzeba dysponować naprawdę ogromnym talentem, żeby przekazać tak dużo myśli, używając tak niewielu słów. Taki zabieg jest dla czytelnika nie lada wyzwaniem, ponieważ mamy tendencję do odbierania i interpretowania dzieł całościowo, a nie skupiamy się na jego składowych. W przypadku twórczości Czechowa trzeba zwracać uwagę na wszystkie szczegóły, żeby móc wyciągnąć z jego twórczości wszystko to, co najlepsze. 

Jednak jeżeli nie lubicie bawić się w dzielenie włosa na czworo i doszukiwanie się ukrytego przekazu - nic nie szkodzi! Opowiadania Czechowa są naprawdę dla każdego. Wspaniałe tło obyczajowe, lekki humor i świetne pióro - tak mogę podsumować twórczość tego autora. 

Zbiór opowiadań Czechowa będzie ciekawą opcją dla wszystkich osób, które nie mają akurat ochoty na czytanie obszernych powieści, a wolą zrelaksować się przy krótkich formach, które bawią i uczą. 


Oznajmienie, że ten zbiór opowiadań znacznie różni się od poprzedniego, byłoby ogromnym niedopowiedzeniem. Co prawda, Henry James żył i tworzył w tym samym okresie, co Antoni Czechow, jednak tematyka jego opowiadań oraz utwory same w sobie są zupełnie inne! Twórczość Henry'ego Jamesa jest kierowana do czytelników, którzy smakują literaturę, nie spieszą się z czytaniem i doceniają kunszt autora. Zbiór opowiadań Jamesa liczy sobie dziewięć utworów. Są one długie, rozbudowane, napisane kwiecistym językiem, dopracowane w każdym calu i nasycone emocjami. Plac Waszyngtona jest najdłuższym dziełem i odnoszę wrażenie, że najlepszym ze względu na bardzo wartościowy przekaz i wspaniale wykreowanych bohaterów. Henry James jest poważnym autorem, którego dzieła zmuszają do refleksji i uświadamiają czytelnikom pewne smutne prawdy. James dużo pisze na temat roli pieniądza w życiu człowieka czy o różnych obliczach miłości, jakie mogą ciążyć na ludzkich barkach. Cała problematyka jest każdemu doskonale znana, ale na co dzień nie chcemy rozmyślać o rzeczach nieprzyjemnych. Jednak Henry James trochę nas do tego zmusza. Serdecznie polecam ten zbiór opowiadań wszystkim, którzy w literaturze szukają czegoś więcej...


Na deser zostawiłam najobszerniejsze dzieło, które jest powieścią. Dostojewskiego nikomu nie trzeba przedstawiać! Wszyscy doskonale znamy tego pisarza i cenimy za niezwykle skomplikowane sylwetki bohaterów, za psychologiczne gierki, piękny styl pisania i kontrowersje ukryte gdzieś pomiędzy stronami jego "opasłych" dzieł. Z całej twórczości Dostojewskiego największą popularnością cieszy się Zbrodnia i kara, która figuruje w kanonie obowiązkowych lektur szkolnych i szczerze mówiąc, chyba nie znam osoby, której ta książka nie przypadłaby do gustu. Głównym bohaterem jest Rodion Raskolnikow, były student prawa, który postanawia zabić pewną starą lichwiarkę. Jednak dlaczego postanawia to zrobić, co się dzieje w jego głowie, jak to wszystko zaplanował - to są pytania "źródłowe", od których zaczynają się wszelkie dyskusje dotyczące tej powieści, a potrafią one trwać dosłownie w nieskończoność. Dostojewski stworzył niezwykle ciekawą, złożoną opowieść, którą ludzkość ciągle poznaje na nowo. Każde kolejne przeczytanie rodzi w głowie czytelnika więcej pytań, na które nikt nie jest w stanie odpowiedzieć. Jest to powieść, wbrew pozorom, niesamowicie aktualna, ponadczasowa i wybitna! Dostojewski podważa autorytet miasta, jakim jest Petersburg, w którym wszyscy przecież byli zakochani! Jednak autor ukazuje jego mroczną stronę - pijaństwo, biedę, skrajne ubóstwo, moralne zepsucie... To wszystko sprawia, że Dostojewski w moich oczach mieni się jako autor wiarygodny i zasługujący na szacunek.

Jeżeli jeszcze nie znacie Zbrodni i kary, koniecznie sięgnijcie po tę wspaniałą powieść! Moim zdaniem jest to jedna z najlepszych książek, jakie w życiu czytałam.



Książki z nowej serii wydawnictwa W.A.B. pt. Kolekcja klasyki to prawdziwe perełki literackie wydane z dbałością o każdy szczegół. Twarde oprawy, piękne wklejki, eleganckie grzbiety i wygodna do czytania czcionka. Czego chcieć więcej? Wydania te są dostępne tylko w Empiku, jednak mimo wszelkich przeszkód naprawdę warto mieć je na swojej półce. Mam nadzieję, że takich książek będzie pojawiać się na rynku wydawniczym coraz więcej i więcej, ponieważ naprawdę warto po nie sięgać. Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko polecić Wam te wspaniałe dzieła i mieć nadzieję, że pokochacie klasykę tak mocno jak ja! Miłego czytania. :)

Za egzemplarze dziękuję wydawnictwu: