piątek, 14 lipca 2017

"Wielki marynarz" Catherine Poulain

Lili postanowiła drastycznie zmienić swoje życie. Od tej pory na pewno nie będzie się nudziła! Zamierza zajmować się prawdziwie męską robotą - rybołówstwem. Na otwartym morzu nie ma miejsca na słabość, nudę czy odpoczynek. Lili prowadzi ciągłą walkę, ale takie życie jej się podoba. Pewnego dnia poznaje kogoś wyjątkowego. Jak potoczą się jej losy? 


Catherine Poulain w wieku 20 lat opuściła dom, aby żyć na własną rękę. Pracowała w wielu miejscach, np. w wytwórni konserw rybnych na Islandii czy w barze w Hongkongu. "Wielki marynarz" jest jej literackim debiutem, w którym zawarła część swojego życia.

Bardzo lubię książki o morzu. Ta tematyka jest dla mnie zawsze owiana tajemnicą, jest czymś nowym i ciekawym. Sięgając po "Wielkiego marynarza" spodziewałam się przyjemnej lektury przedstawiającej losy kobiety rybaka. Natomiast dostałam coś zupełnie innego... Catherine Poulain opisuje losy Lili w sposób niezwykle bezpośredni, bez żadnego mydlenia oczu. Wykreowana przez nią bohaterka postanowiła wejść do męskiego świata, w którym nie ma delikatności. Treść tej książki czasami może przyprawić czytelniczkę o mdłości - tak, to jest ostrzeżenie. :D 

Jeżeli chodzi o główną bohaterkę to muszę przyznać, że nie jest irytująca. Obawiałam się, że Lili w męskim świecie będzie udawała kogoś, kim nie jest. Na szczęście, pozostała sobą. Wśród wielu mężczyzn, z którymi musiała żyć na co dzień, czuła się raczej dobrze. Wszyscy ją szanowali - w końcu na to zasłużyła. Odniosłam wrażenie, że autorka chciała pokazać przede wszystkim siłę i wytrwałość kobiet. Lili jest niezbitym dowodem na to, że kobiety nie powinny być określane jako "słaba płeć". Ale po przeczytaniu książki doszłam do wniosku, że lepiej by było, gdyby czytelnik wiedział coś więcej o przeszłości głównej bohaterki, bo pod tym względem odczułam pewien niedosyt. Warto byłoby wiedzieć co tak naprawdę skłoniło Lili do wybrania najtrudniejszej ścieżki życiowej. Szczerze mówiąc, jakoś nie chce mi się wierzyć, że chodziło tylko o wszechobecną nudę. Taka argumentacja jest dla mnie za słaba. 

Podsumowując, "Wielki marynarz" trochę mnie zawiódł. Nie zrobił na mnie tak dużego wrażenia, jak się spodziewałam. Zgadzam się, że pomysł na fabułę jest oryginalny, ale poza tym cała ta historia wydała mi się lekko jałowa, zbyt płytka. Po prostu czegoś mi tu zabrakło... Ale "Wielki marynarz" dostał aż 8 nagród literackich oraz został nominowany do Nagrody Goncourtów, co świadczy o tym, że jest to książka rozchwytywana i podoba się ludziom. Dlatego moja rada jest po prostu taka, że jeśli jesteście ciekawi to sięgnijcie po tę książkę, ale nie spodziewajcie się cudów. Jej wyjątkowość, moim zdaniem, polega tylko na oryginalności. 

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:

6 komentarzy:

  1. Zacznę od tego, że cudna okładka <3 Mam ochotę sprawdzić co kryje. Może akurat nie zaatakuje mnie nudą :)
    POCZYTAJ ZE MNĄ!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka jest świetna, bardzo mi się podoba :)

      Usuń
  2. Faktycznie fabuła sama w sobie ma cechy unikatowości, jednak to nie wystarczyło, żeby mnie do siebie ta pozycja przekonała.

    OdpowiedzUsuń
  3. No i mam takie samo zdanie, ale to już wiesz :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam tę książkę do zrecenzowania i własnie dziś zabiorę się za czytanie. Mam nadzieję, że mi się spodoba. :D
    Pozdrawiam
    http://polecam-goodbook.blogspot.com/2017/07/chopak-z-innej-bajki-bierz-i-czytaj.html

    OdpowiedzUsuń